Torment: Tides of Numenera. Premiera nie z tego świata (wideo)

Torment: Tides of Numenera

Gra Torment: Tides of Numenera ma dziś swoją premierę na PC, PlayStation 4 i Xbox One

Fot. inXile Entertainment

4 188 927 dolarów - taką sumę po wpłatach od 74 405 osób zebrali na kickstarterze twórcy gry. Dziś, niemal cztery lata po za-kończeniu zbiórki, swoją premierę ma gra Torment: Tides of Numenera.
Wspomnianą zbiórkę przeprowadziło studio inXile Entertainment założone przez Briana Fargo.

Nie była to zresztą pierwsza zbiórka tego studia: pierwsza również zakończyła się sukcesem, a jej efektem była bardzo udana gra Wasteland 2.

Od pierwszych informacji było wiadomo, że celem jest stworzenie gry, która będzie duchowym spadkobiercą jednej z najlepiej ocenianych i wspominanych gier w historii: Planescape Torment

Trzeba przyznać: bardzo ambitny cel.


Całe uniwersum zostało stworzone przez legendę gier fabularnych, Monte Cooka.
To Ziemia za miliard lat. W tym czasie powstawały i upadały kolejne cywilizacje. A dokładnie osiem, dlatego też akcja gry rozgrywa się w Dziewiątym Świecie.

Poprzednie cywilizacje pozostawiły po sobie Numenery, tajemnicze maszyny, dzięki którym obecnie żyjący mogą przetrwać.
Przetrwać w bardzo dziwnym, ale też niebezpiecznym świecie zamieszkanym przez osobliwe stworzenia i istoty; łącznie z podróżni-kami z innych wymiarów.
To świat pełen różnych ras, kultów i frakcji.
Równie zaskakujące są lokacje, które odwiedzimy podczas swojej podróży, której celem będzie odkrycie naszej przeszłości.

Nasza przygoda rozpocznie się jednak od stworzenia tejże postaci. Opcji jest mnóstwo i od razu widać, że Torment: Tides of Numenera to gra inna niż wszystkie.
W Dziewiątym Świecie nasza postać może być na przykład Glewie, elitarnym wojownikiem korzystającym z najcięższych pancerzy i broni oraz atakującym dwa razy podczas tury.

Może też być Nano. Można ich uznać za odpowiedników magów z innych produkcji. Swoją reputację w Dziewiątym Świecie zyskali za sprawą biegłości w korzystaniu ze starożytnej wiedzy, która dla zwykłych ludzi jest niczym magia.
Możemy wreszcie być dość wszechstronną Szelmą, która świetnie poradzi sobie w potyczkach słownych. A tych nie zabraknie. Torment: Tides of Numenera to nie jest gra, w której będziemy co chwila walczyć, atakować obozowiska, czyścić lochy, etc.

Tu najważniejsza jest opowieść, nasze wybory, rozmowy i... czytanie, którego jest tu bardzo dużo. Czyli dokładnie tak, jak być powinno.
Niemniej walki nie zabraknie. Starcia zostały tu nazwane Konfliktami. W czasie konfliktów nie tylko walczymy, ale też możemy wchodzić w interakcje z otoczeniem, rozwiązywać zagadki czy rozmawiać.

Nie można też nie wspomnieć o polskiej wersji językowej przygotowanej przez Wydawnictwo Techland będące też światowym wydawcą gry.
Narratorem jest Piotr Fronczewski. Andrzej Blumenfeld użyczył głosu Aligernowi. To jeden z pierwszych towarzyszy, jaki przyłączy się do drużyny Ostatniego Porzuconego w Dziewiątym Świecie. Natomiast Aleksandra Szwed wciela się Matkinę, bezwzględną zabójczynię.






 

Zdjęcia

  • Torment: Tides of Numenera
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać