Tomb Raider: Recenzja z nową Larą Croft

Tomb Raider

Tomb Raider, czyli najnowsza odsłona przygód Lary Croft, to jedna z najlepszych gier akcji ostatnich lat

Nowa Lara już po pięciu minutach gry wygląda jak Bruce Willis po wszystkich „Szklanych pułapkach” razem wziętych. A po kilku godzinach jest bardziej zabójcza niż Arnold Schwarzenegger w dowolnej części Terminatora. Recenzja gry Tomb Raider.
Recenzja dla tych, którzy nie lubią czytać:
Poza lekko nieciekawym multiplayerem, trudno znaleźć w tej grze coś, co się nie udało. Dobra fabuła, świetne lokacje z pięknymi widokami, mnóstwo znajdziek, łuk, emocjonujące walki i grobowce z zagadkami. To naprawdę jedna z najlepszych gier akcji ostatnich lat.

Recenzja dla tych, którzy lubią czytać:
Wszystko zaczyna się na statku Endurance. Lara Croft, początkująca pani archeolog, namawia resztę ekipy na wyprawę do tajemniczego Smoczego Trójkąta. Jej zdaniem to właśnie tam znajdą ślady równie tajemniczej królowej Himiko i jej królestwa Yamatai. Na nieszczęście dla Lary i jej towarzyszy, pomysł zostaje wcielony w życie.

Po chwili statek rozbija się u wybrzeży niewielkiej wysepki, a Lara zostaje oddzielona od reszty grupy...



Szybko okazuje się, że wyspa nie jest bezpiecznym miejscem, a większe szanse na przeżycie ma kibic w szaliku Legii, który nocą chodzi po Łodzi wrzeszcząc „Legia pany".

W czym problem? Żeby nie zdradzać za wiele: w samej wyspie. Z jednej strony nie brakuje tu śladów Yamatai.
Grobowce, kapliczki, pozostałości budowli, jaskinie pełne naskalnych malunków, znajdywane tu i ówdzie wspomnienia dyplomaty, który opisywał swoją wizytę na dworze królowej Himiko... – to wszystko nieźle zagęszcza atmosferę i buduje klimat tajemnicy. A jej rozwikłanie jest też naszym głównym zadaniem. Ale na wyspie nie jesteśmy sami. Tu też nie wypada zdradzać zbyt wiele, ale przeciwników nam nie zabraknie, a większa część wyspy jest opanowana przez dość dziwną organizację.

Trzeba tu oddać ekipie Crystal Dynamic, że świetnie poprowadzili fabułę. Poznajemy ją w odpowiednim tempie, a do tego dochodzą bardzo dobrze zrealizowane przerywniki filmowe, sympatyczne nagrania wideo ze statku Endurance, które pogłębiają wiedzę o naszych kompanach całe serie dokumentów/wspomnień znajdywanych na wyspie.

Na dodatek dialogi nie bolą, a cała historia jest na tyle zgrabnie i ciekawie podana, że nie zastanawiamy się zbytnio nad jej niekonsekwencjami.

To jednak nie fabuła jest tu najważniejsza, a sama Lara. Tuż po wypadku ląduje poobijana w jakiejś jaskini bez żadnego ekwipunku. Dziewczyna została oddzielona od reszty ekipy i bardzo szybko orientuje się, że stała się głównym obiektem polowania miejscowych. Musi się nauczyć trudnej sztuki przeżycia.

Musi się nauczyć choćby polowania na zwierzęta za pomocą łuku. Łuk znajdujemy dość szybko i jeszcze szybciej przekonujemy się, że będzie on naszym najlepszym przyjacielem. Tym bardziej, że można go ulepszać.
Raz: na wyspie znajdujemy „surowce" – w specjalnych skrzynkach, w ciałach wrogów, etc. Za nie wykupujemy ulepszenia łuku (a później i pozostałych broni: pistoletu, strzelby i karabinu). Większa stabilizacja, mocniejszy strzał, etc. Czasami odnajdujemy też specjalne komponenty, które zebrane w całości dają nam znacznie lepszy model łuku/pistoletu, itd., ale już z wcześniejszymi ulepszeniami.

Łuk przyda się nie tylko do polowań (te są w sumie tylko dodatkiem – z upolowanych zwierząt mamy surowce i po kilka punktów doświadczenia). Luk to przede wszystkim cicha i zabójcza broń.



Wystarczy skorzystać z instynktu Lary. Ten na chwilę podświetla nam możliwe do wykorzystania elementy otoczenia, ale też widocznych przeciwników. Jeżeli przeciwnik jest podświetlony na biało, to znaczy, że nikt nie zauważy jego śmierci. W sumie ten cały instynkt to dosyć duże (za duże) ułatwienie, ale przydaje się jak najbardziej.

Wróćmy do łuku – z biegiem czasu dostaniemy dostęp do płonących strzał (kiedy odnajdziemy zapalniczkę), a potem strzał z napalmem. Nie trzeba tłumaczyć, że te sieją jeszcze wiesze spustoszenie w szeregach przeciwnika. Łuk przyda się też w określonych momentach do przerzucania lin (kiedy już linę zdobędziemy) między różnymi miejscami.

Resztę broni rozwijamy w podobny sposób, zwiększając ich siłę i zdobywając „alternatywne" strzały (np. tłumik do pistoletu).

Obok łuku drugim najważniejszym przedmiotem na wyspie jest czekan. Dzięki niemu możemy się wspinać i wyważać niektóre drzwi.

Do czego ten cały sprzęt się przyda?
Do dwóch rzeczy: walki i eksploracji.

Pierwsza w Tomb Raider wypada rewelacyjnie (choć na średnim poziomie trudności jest zwyczajnie za łatwa). Przeciwnicy działają sprawnie, atakują z różnych stron i też mają niezłe zabawki. Kiedy mamy do zlikwidowania 2-4, nie ma większego problemu. Ale zazwyczaj musimy to zrobić bez wszczynania alarmu. Kiedy jeden z wrogów zauważy nas albo swojego już martwego kolegę wzywa posiłki, odpala flarę i ogólnie robi sporo zamieszania.

Ale czasami nie wiadomo, czy się skradać, czy alarmować wroga, żeby wezwał posiłki. I ciche polowanie i otwarta wymiana ognia wypada w Tomb Raider świetnie.

A w przypadku kilku lokacji jeszcze lepiej: leśna polana nocą aż kusi do polowania. Innym razem w starym japońskim bunkrze nie da się inaczej, niż wyciągając strzelbę i korzystając z osłon wdać się w regularną strzelaninę. Z kolei w niewielkim miasteczku złożonym z ruder z blachy falistej ganiamy się przeciwnikami po dachach.

Eksploracja wyspy przy nosi niemniejszą dawkę frajdy. Cała wyspa jest podzielona na mniejsze lub większe lokacje. Między zadaniami możemy – korzystając z opcji szybkiej podróży aktywowanej w gęsto rozsianych obozach – swobodnie przemieszczać się między poszczególnymi lokacjami.

Po co? Po znajdźki. Tych jest mnóstwo: dokumenty, relikty i przede wszystkim grobowce. W tych ostatnich trzeba się sporo nagłówkować, żeby dostać się do skarbu. I za każdym razem inaczej: a to trzeba znaleźć sposób na obniżenie metalowej klatki, a to odpowiednio obciążyć półki, by dało się nimi dostać na wyższy poziom, a to tak sterować przeciągiem, by można przesunąć platformę i z niej – w odpowiednim momencie przeskoczyć wyżej, a to...
Świetna zabawa.



A jak wygląda sama wyspa?
Tu też trudno znaleźć jakieś minusy. Niektóre lokacje zapierają dach w piersiach. Dość wspomnieć uroczą zatokę, gdzie z wody wystają potężne nadbudówki klasycznych japońskich pancerników. Albo tak dziwaczne konstrukcje, jak zawieszone na linach; wysoko nad ziemią fragmenty statków.

Nawet tak standardowe miejsca jak japońskie laboratorium z czasów II wojny światowej czy starożytna świątynia wyglądają bardzo dobrze.

A mamy jeszcze jaskinie, lasy, wodospady czy skalne urwiska. Czasami trzeba będzie się przedrzeć nad przepaścią po starym wraku amerykańskiego bombowca. A innym razem wdrapać się na wieżę radiową w starej bazie wojskowej. A oprawa graficzna również pod względem czysto technicznym prezentuje się bardzo dobrze. Warto też zauważyć, ze da się grac na starszych komputerach (szczegóły tu - Tomb Raider: Wymagania sprzętowe nie robią wrażenia), ale też skorzystać z takich nowinek jak TressFX (szczegóły tu - Tomb Raider: Nowe włosy Lary i nowy zwiastun).

To nie koniec zalet Tomb Raider. Mamy tu sporo oskryptowanych, ale i świetnie wyreżyserowanych sekwencji. Od szaleńczego lotu na spadochronie po ucieczkę z płonącego pałacu. Przy tej okazji niektórzy mogą narzekać na ilość QTE (Quick Time Event – sekwencji, w których trzeba naciskać odpowiednie klawisze w odpowiednim czasie).
Jest tego sporo, niektóre mogą być trudne, ale też są uzasadnione. Podobnie jak zagadki – tych nie brakuje i czasami chwile trzeba się zastanowić.

Za co jeszcze można pochwalić grę Tomb Raider. Za dobrą muzykę i nadspodziewanie dobrą polską wersję językową (obecną na wszystkich trzech platformach). W tym ostatnim przypadku większość pochwał należy się Karolinie Gorczycy w roli Lary Croft. Lara sporo gada z innymi, sporo mówi do siebie i często wydaje różne odgłosy. Źle dobrany glos lub kiepska gra sprawiłaby, że granie w Tomb Raider byłoby małą męką. Tak się jednak nie stało: Karolina Gorczyca poradziła sobie świetnie (zainteresowanych odsyłamy do naszego wywiadu z Karoliną Gorczycą - Tomb Raider: Polska wersja Lary Croft)

WYROK
Gra bez wad? Jedyną poważniejszą jest tryb wieloosobowy. Są cztery w sumie standardowe tryby i kilka nienajgorszych map. Są też błędy techniczne właściwie nie spotykane w singlu. Skoro już mutlti jest, można się pobawić. Ale do rewelacyjnej kampanii dla jednego gracza nawet się nie umywa.
Tu mamy dobrze poprowadzoną i ciekawą fabułę. Do tego świetnie zrealizowaną walke i rozwój postaci. Mnóstwo zagadek, fantastyczne lokacje, ciekawe rozwiązania, piękną oprawę graficzną... Nic, tylko grać w grę.

Nasza ocena: 5+/6 

Zdjęcia

  • Tomb Raider
  • Tomb Raider
  • Tomb Raider
  • Tomb Raider
  • Tomb Raider
Komentarze
MicMus
MicMus pon., 2013-03-11 16:12

. . .

Ciekawy pomysł z recenzją dla leniwych ;p Recka dobra, a gra wygląda na jeszcze lepszą. Będzie trzeba kiedyś zagrać :-p

JoAnka
JoAnka pon., 2013-03-11 18:29

Ta gra będzie super

Jak widzę jakie ta gra ma oceny to po prostu muszę to mieć! :D

ZicZac
ZicZac pon., 2013-03-11 20:28

Byłem pewien

że to będzie dobra gra. Jedyne, czego się obawiałem po Małaszyńskim w roli Hitmana, to polskiego dubbingu. A jednak pani Karolina Gorczyca dała radę. I to bardzo.

krzesimira
krzesimira wt., 2013-03-12 15:10

zgadzam się z przed mówcą.

zgadzam się z przed mówcą. takie same obawy miałam jeżeli chodzi o dubbing. myślę, że też na moje pozytywne odczucia co tej kwestii wzbudził materiał, który został udostępniony przed premierą. dotyczył on właśnie doświadczeń pani Karoliny w związku z pracą nad postacią Lary. to był trafny ruch ze strony polskich wydawców ;)

ytong77
ytong77 śr., 2013-03-13 20:04

Swietna gra

juz dawno zadana mi się nie podobala tak bardzo. Zgadzam się recką. Tylko ten insktynkt Lary za bardzo ułatwia gre. Ale pary razy utknołem. naprzyklad w tym grobowcu, gdzie trzeba obiazać takie wszące półki karnistrami. Jeszcze kombinuje, ale chyba zaraz poszukam filmiku na YT. A Karolina Gorczyca jest swietna.