Splinter Cell: Blacklist. Sam Fisher w akcji (wideo)

Splinter Cell: Blacklist

O tym, jaki ostatecznie będzie Splinter Cell: Blacklist przekonamy się już niedługo: premiera gry 22 sierpnia.

Nowy Sam Fisher radzi sobie całkiem sprawnie, ale z góry można założyć, że Ci, którzy uważają, że Fisher skończył się na Chaos Theory, zdania nie zmienią. Bo jednak Splinter Cell: Blacklist wygląda na inną grę, o czym przekonuje kolejny gameplay.
Od paru lat sam Fisher boryka się z problemami wynikającymi głównie z tego, czego od znanych serii chcą gracze. A ci zazwyczaj domagają się zmian i nowości. A kiedy te się pojawiają, to zazwyczaj gracze narzekają. I okazuje się, że jednak woleli by jeszcze raz to samo.

Tak jest z serią Splinter Cell. Double Agent dość powszechnie został uznany za najgorszą część serii, bo zmian było dużo, ale średnio pasowały do tej gry. Podobnie było z Conviction. Gra miała nieźle prezentowaną fabułę i kilka ciekawych pomysłów z systemem „zaznacz i zlikwiduj”. Tyle, że mało w niej było skradanki. Jasne, można się było skradać, kombinować i omijać, ale nie wiele z tego wynikało, bo gra premiowała jednak bardziej bezpośrednie podejście do eliminacji przeciwników.

A jak będzie tym razem?
Na pewno trochę inaczej, choćby z tego względu, że Sam Fisher jest inny (bez głosu Michaela Ironside’a). Twórcy obiecują też większy nacisk na skradanie, co zresztą często pokazują na kolejnych gameplay’ach – takich jak ten najnowszy. Tu nie brakuje krycia się ciemnościach i korzystania z gadżetów. Nie brakuje też wybuchów i widowiskowych strzelanin:

Zdjęcia

  • Splinter Cell: Blacklist
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać