Spec Ops: The Line. Sprawdź, czy to dobra gra

Spec Ops: The Line

Fot. Redakcja gra.pl

Oddział amerykańskich żołnierzy wyrusza ze specjalną misją? Było. Akcję obserwujemy zza pleców bohatera, dzięki czemu będziemy kryć się za osłonami? Było. Liniowa gra ze sporą ilością przerywników filmowych? Było. To co ma sprawić, że Spec Ops: The Line w ogóle kogoś zainteresuje?
Gra jest bardzo swobodna adaptacja Jądra Ciemności Josepha Condrada. Rzecz dzieje się w Dubaju. Jedno z najbogatszych miast świata zostaje zniszczone seria potężnych burz piaskowych. Amerykański oddział pod dowództwem pułkownika Kondrada zostaje wysłany na ratunek uchodźcom. Ale coś idzie nie tak i łączność żołnierzami zostaje utracona. Pół roku później pojawia się tajemniczy sygnał radiowy od zaginionego pułkownika.

Do Dubaju natychmiast zostaje wysłany oddział Delta Recon.

ZADANIE: odnaleźć źródło sygnału i ewentualnie wezwać grupę ewakuacyjną.

Na czele oddziału stoi Martin Walker, czyli nasz bohater. Niemal zawsze będziemy mogli liczyć na pomoc któregoś z dwóch podwładnych. I jakby nie patrzeć, to też standardowe rozwiązanie. Ale kiedy już wylądujemy w Dubaju, robi się ciekawie...

Miasto jest częściowo zniszczone, częściowo zasypane piachem. I choć sama gra pod względem technicznym nie należy do światowej czołówki, to jednak to, co widzimy na ekranie może się podobać. W trakcie gry trafimy choćby do pozostałości po luksusowych butikach czy luksusowych apartamentowców, a na parkingach walają się wraki ferrari. Wszystko tonie w piachu, który jest tu nieodłącznym elementem.

I to nie tylko wizualnym, bo w określonych sytuacjach możemy go użyć jako broni niszcząc np. szyby w foyer hotelu i zasypując przeciwnika piaskową lawiną. Wygląda to dobrze, a przede wszystkim odróżnia Spec Ops od innych tytułów.

Z kim walczymy w teoretycznie pustym mieście? Nie brak tu band szabrowników, ale to nie oni będą naszym głównym wrogiem. Nie trudno się domyślić kto, ale nie będziemy zdradzać szczegółów. Sama walka jest dość standardowa (nie licząc wspomnianego piasku). Wchodzimy do kolejnej lokacji, przerywnik filmowy, chwila zwiedzania czy rozmów z podwładnymi i walka z użyciem osłon. Klasyka.

Walczymy, jak w większości takich tytułów na krótkich dystansach, a wróg nie przejawia specjalnie wysokiej inteligencji.

Gra jednak nadrabia czym innym. I nie chodzi tu nawet o wybory: twórcy zapowiadają, że od czasu do czasu będziemy musieli podjąć niełatwą decyzję. Np. o tym, kogo uratować: cywilów czy żołnierza, który ułatwi nam wykonanie kolejnego zadania?



Nie zabraknie też odwołań do powieści Conrada i – jak na grę – całkiem poważnych pytań o granice człowieczeństwa w ekstremalnych sytuacjach. Twórcy nie stronili też od realistycznego pokazania brutalności wojny i jej wpływu na, zdawałoby się przygotowanych na to żołnierzy. Najlepszym tego przykładem jest nasz bohater i jego drużyna. W trakcie rozgrywki będzie zmieniała się ich psychika: od chłodnego, wojskowego profesjonalizmu na początku, po coraz większą dozę szaleństwa.

To wszystko sprawia, że Spec Ops: The Line może być całkiem ciekawą produkcją. Zresztą po części już można to sprawdzić: demo – z fragmentami dwóch pierwszych misji – na Playstation 3 i Xbox 360 ukazało się już jakiś czas temu, a teraz można pobrać demo wersji PC, które jest dostępne na platformie Steam. Czyli TUTAJ.

Premierę gry zapowiedziano na 29 czerwca. 

Zdjęcia

  • Spec Ops: The Line
Komentarze
bender
bender śr., 2012-06-13 22:53

Aż sprawdze

 troche czekam na te gre, bo raz ze nic teraz fajnego sie nie szykuje,a dwa, ze zapowiada sie nienajgorzej. Ale homefront tez tak sie zapowiadał. miał byc klimat i scenariusz, a była nuda.