Rocksmith: Recenzja z gitarą

Rocksmith

Rocksmith: Świetna propozycja dla tych, którzy chcą nauczyć się grac na prawdziwej gitarze

Koniec z plastikowymi kontrolerami. Podłącz prawdziwe wiosło i zostań gwiazdą rocka. Recenzja gry Rocksmith.

Kilka lat temu wybuchła moda na gry muzyczne. Kolejne serie Guitar Hero w różnych edycjach sprzedawały się przez długi czas jak świeże bułeczki. Potem jednak plastikowe gitary czy perkusje zaczęły nudzić graczy. Kolejne tytuły, oprócz nowych utworów i cyferek przy nazwie, nie wnosiły nic nowego.
Wszystko wskazywało na to, że formuła się wyczerpała.

Wreszcie ktoś wpadł na banalny w swojej prostocie pomysł aby połączyć przyjemność z grania z... prawdziwymi instrumentami. Rocksmith jest pierwszą tego typu produkcją, która nie dość że pozwala dobrze się bawić jak w innych grach muzycznych, ale także może posłużyć dla wielu muzyków amatorów jako dobry trening obsługi wiosła.

W pudełku w podstawowej wersji otrzymujemy samą grę i kabel USB, dzięki któremu możemy połączyć gitarę z komputerem (albo konsolą; w zależności od wersji). Jest on wytrzymały, więc wszelkie nadepnięcia czy inne uszkodzenia powinien dobrze znosić. Kolejną jego zaletą jest to, że jest wystarczająco długi przez co nie musimy ślęczeć przy monitorze czy telewizorze, tylko możemy spokojnie stanąć w odpowiedniej odległości od ekranu.

Zaczynając zabawę z Rocksmith możemy być bardzo pozytywnie zaskoczeni. Nie ma tutaj filmów instruktażowych czy poradników. Gra od razu zmusza nas do wykonania klasycznego I Can't Get No Satisfaction Stonesów

 W trakcie zabawy gra sprawdza nasze umiejętności. Jeżeli dobrze sobie radzimy, to Rocksmith  sam dokłada kolejne riffy czy układy do wykonania. Jeśli jednak nie damy rady, to spokojnie wracamy do podstaw. Dlatego też poziomu trudności jako takiego nie ma.

Dzięki temu zachowana jest cała dynamika akcji, a kolejne porażki nie zniechęcają gracza. Oczywiście: niektóre utwory są dość proste i przyjemne, a nad innymi musimy się trochę namęczyć. Wszystko jest jednak tak fajnie zaprojektowane, by motywować gracza.

Piosenek jest prawie 50 i wszystkie możemy zagrać na dwa sposoby. Podłączony sprzęt możemy wykorzystać jako klasycznego "elektryka" i dzięki emulatorowi jako gitarę basową.
Wtedy korzystamy tylko z pierwszych czterech najgrubszych strun.

Wszystko to możemy robić w klasycznym trybie o nazwie Journey, który jest bliźniaczo podobny do tych które widzieliśmy w poprzednich gracz tego typu. Za każdy dobrze zagrany kawałek otrzymujemy określoną ilość punktów. Dzięki nim uzyskujemy dostęp do nowego sprzętu, efektów czy miejscówek. Łącznie możemy zdobyć aż 11 rang.

Oprócz głównego trybu możemy skorzystać również z Guitarcade czyli zestawu minigierek. Służą one przede wszystkim do tego abyśmy mogli doszlifować nasze umiejętności. Na przykład Ducks uczy nas odpowiedniego położenia progów na gitarze (korzystamy z jednej struny), Super Ducks (to samo, tylko już na wszystkich strunach). Scale Runner pokazuje, jak działają skale muzyczne, Quick Pick Dash związany jest z techniką tremolo (uderzanie w strunę tak szybko jak tylko potrafimy). A w Dawn of the Chordead grając prawidłowy akord... zabijamy zombie. Jest z czego wybierać.

Od strony graficznej gra nie prezentuje niczego szczególnego. Efekty, które widzimy na ekranie podczas odgrywania utworów czy minigierek są po prostu podstawowe.

WYROK
Rocksmith to świetna produkcja, która potrafi dostarczyć masę radości osobom które grają na co dzień lub dopiero chcą zacząć swoją przygodę z własnym wiosłem. Potrafi ona świetnie motywować, nagradzać użytkownika i jako swego rodzaju wirtualny trening sprawdza się świetnie. Trzeba tylko mieć gitarę.

Nasza Ocena: 4+/6

Zdjęcia

  • Rocksmith
  • Rocksmith
  • Rocksmith
  • Rocksmith
  • Rocksmith
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać