Risen 2: Mroczne Wody. Recenzja z piratami

Risen 2: Mroczne Wody

Risen 2: Mroczne Wody. Dobra fabula, dobra akcja i świetny klimat

Fot. Cenega

Piraci, stwory i potwory. Skarby, lochy i szczypta nietypowej magii. Nowa gra twórców serii Gothic naprawdę może się podobać. Recenzja Risen 2: Mroczne Wody

Akcja nowego Risen dzieje się 10 lat po wydarzeniach, które miały miejsce w pierwszej części. Nasz bohater, który stanowczo za często zaglądał ostatnio do butelki, wraz z niewielkimi oddziałami Inkwizycji zaszył się w portowym mieście Caldera.

Tytani dalej bezwzględnie niszczą wszystkie statki, które pojawiają się na morzu. Z jednego z rozbitych okrętów udaje się uratować dawnej przyjaciółce bohatera, Patty. Podobno jej ojciec, jeden z najsłynniejszych piratów – Gregorius Emanuel Stalowobrody – odnalazł sposób, aby zabić Krakena i bezpiecznie dryfować po oceanach.
 Mroczne Wody
Nasz bezimienny postanawia pomóc Patty w odnalezieniu Stalowobrodego. Tyle, że na czas trwania misji musi zrezygnować ze wszelkich przywilejów Inkwizycji i stać się najprawdziwszym piratem. I tak zaczyna się nasza przygoda.

Mówiąc krótko: wątek fabularny został bardzo fajnie przedstawiony. Od samego początku towarzyszy nam poczucie prawdziwej przygody. W powietrzu unosi się aura swobody, która w tak znaczący sposób charakteryzowała czasy, kiedy dwa słowa – Port Royal – budziły postrach wśród szczurów lądowych.

Jasne, momentami ciężko się przyzwyczaić do tego, że jest to miks fantasy z piractwem, przez co wilki morskie w zbrojach niczym mityczni rycerze budzą raczej uśmiech niż respekt, ale tego typu odczucie szybko mija. Chwilami jest całkowicie stereotypowo, co oznacza, że pirat bez opaski na oku i papugi nie mógłby się nie pojawić.

Ale to wszystko sprawia, że czujemy się jak podczas seansu Piratów z Karaibów, a kiedy indziej jakbyśmy grali w starego, dobrego Gothica. Duża w tym zasługa dialogów. Są klimatyczne, humorystyczne i pełne pirackiego żargonu. Chciałoby się trochę więcej opcji dialogowych, ale nie można mieć wszystkiego.

To, co widzimy na ekranie, robi świetne wrażenie. Mi najbardziej podobały się tła lokacji, które dzięki kilku prostym trikom prezentują się znakomicie. Lokacje zostały przygotowane z największą starannością. Cieszy oko dbałość o szczegóły, różnorodność i w ogóle wizja artystyczna twórców gry.

Pomieszczenia, do których wchodzimy to nie puste izby, tylko autentyczne miejsca; widać, że żyją tu jacyś ludzie. To samo można powiedzieć o postaciach, które zostały wykonane z należytą dbałością o detale. Sama animacja sprawdza się nieźle, choć zdarzają się wpadki. Zawieszanie się postaci czy przenikanie przedmiotów przez ściany można przeżyć. Gorsze są opóźnienia podczas ładowania elementów otoczenia. Momenty, kiedy oglądamy już jakąś scenę dialogową i nagle doczytują się kolejne przedmioty, psują ogólne wrażenie.
 Mroczne Wody
A jak się gra?
Rozgrywka w nowym Risen dostarcza wiele zabawy i nie jest tak toporna jak w poprzednich tytułach. Walka jest dobra i intuicyjna (i bardziej przyjazna dla przeciętnego gracza. Nie ma już takiej sytuacji jak w pierwszym Risenie, gdzie na początku rozgrywki strach było wyściubić nos z wioski, bo ubijało nas wszystko, co większe od królika), a kilka pojedynków wystarcza na opanowanie podstawowych zasad. I choć w grze pojawiła się broń palna (w miejsce łuków), to nie zmienia ona w znaczący sposób rozgrywki.

Oprócz klasycznej broni białej, możemy stosować nieczyste zagrania jak bolesne kopniaki, rzucenie kokosem, odstraszenie papugą czy sypnięcie piaskiem w oczy.

A czasami będziemy mogli korzystać z magii wzorowanej na voodoo. Pozwoli nam ona na przyrządzenie standardowych eliksirów, które przydadzą się podczas przygody, nastraszenie przeciwnika lub wcielenie się w jego skórę. Dosłownie. Wchodzimy w ciało jakiejś napotykanej postaci i wypełniamy zadanie jej rękami.
Fajne i przydatne.
Za to o falach ognistych kul czy wiązkach piorunów można zapomnieć, co akurat jest zaletą w tych pirackich okolicznościach. 

Na dużą pochwałę zasługuje interfejs: przejrzysty i zrozumiały. Nie zgubimy się w gąszczu okienek; wszystko jest na swoim miejscu.

Jak w poprzednich tytułach ze studia Piranha Bytes, tak i tu nie wybieramy klasy czy profesji bohatera. Uzyskujemy jedynie punkty chwały – za wykonywanie zadań i likwidowanie kolejnych wrogów. Kiedy zdobędziemy wyższy poziom, możemy je zamienić u mistrzów ucząc się nowych umiejętności czy ulepszając swoje współczynniki. I choć zdolności jest mniej niż na przykład w Gothicach, to jednak wystarczająco dużo, aby zacząć zabawę od nowa, grając całkowicie inaczej budowaną postacią.

Najważniejszym elementem dla fanów serii jest niewątpliwie sam świat gry. W przeciwieństwie do pierwszego Risena, nie mamy tu tylko jednej lokacji (która wówczas okazała się po prostu za ciasna), a kilka wysp/fragmentów lądu. Raz, że jest więcej do zwiedzania, a dwa: mamy znacznie większy stopień zróżnicowania.

A co jeszcze ważniejsze, świat gry jest nie tylko otwarty, ale reaguje na nasze zachowania. Chodzenie z bronią na wierzchu, bezkarne penetrowanie cudzych domostw czy nawet nieodpowiedni strój nie będą długo tolerowane. Questy, które będziemy wykonywać, też są całkiem niezłe (choć oczywiście nie brakuje wypełniaczy w stylu idź, ubij, przynieś). Zabrakło mi jednak trochę większej ilości zadań pobocznych, przez co chwilami towarzyszyło mi uczucie niedosytu. Inna sprawa, że sam świat gry jest na tyle fascynujący, że chce się go zwiedzać.

A jak to wszystko brzmi? Muzyka pasuje do klimatu i na pewno nie będzie nam przeszkadzać w grze. Aktorzy podkładający głos pod postaci w wersji angielskiej wypadają dobrze i również nie psują nam całej pirackiej otoczki. Tym bardziej jestem ciekaw polskiej wersji językowej z Jackiem Kopczyńskim, Jackiem Mikołajczakiem i... Adamem „Nergalem" Darskim (wersja recenzencka była jeszcze bez polskiego dubbingu. Jego próbek możecie posłuchać TUTAJ A w grze i tak mamy podwójną wersję językową do wyboru). 

WYROK
Risen 2: Mroczne Wody to naprawdę bardzo dobra produkcja. Jest ciekawa fabuła, jest mnóstwo satysfakcjonującej akcji, dobry klimat, a (prawie) wszystko wygląda ładnie. I Przede wszystkim: świetnie się gra.
Nasza Ocena: 5-/6

Premiera gry Risen 2: Mroczne Wody - 27 kwietnia (tylko na PC. Wersje na Playstation 3 i Xbox 360 zapowiedziano na 3 sierpnia)
 Mroczne Wody

Zdjęcia

  • Risen 2: Mroczne Wody
Komentarze
bender
bender pon., 2012-05-07 17:55

Jestem w połowie

gry i jak na razie to dla mnie najlepsze dzieło Piranha Bythes. Do technicznych problemów zdążyłem się już przyzwyczaic przy trzecim gothicu i tu mi nie przeszkadzają, nawet ta dziwna roslinnośc rosnąca na naszych oczach. Fajne sa zadania, fajny jest klimat i cały czas mam ochotę zobaczyc co będzie dalej, co będzie na nastepnej wyspie. Ale jedna rzecz mnie denerwuje: swietnie, że nie da się wejść do czyjegoś domu i go okraść, bo zaraz włąściciel wypada na nas z wrzaskiem. Ale wystarczy stanąć przed domem obok niego, wcisnąć skradanie i już można plądrować. Mocno to głupie.

Polecamy