Metro: Last Light. Wreszcie jest data premiery

Metro: Last Light

Zony w Stalkerze już nie pozwiedzamy. Na szczęście zostały tunele w Metro: Last Light

W Warszawie dopiero budują drugą linię metra i nie wiadomo, kiedy skończą. Za to wiadomo, kiedy po raz drugi odwiedzimy moskiewskie metro. Bo jest już oficjalna data premiery gry Metro: Last Light.
A było z nią trochę zamieszania. Najpierw zmieniali ją sami twórcy, czyli ukraińskie studio 4A Games. A potem zbankrutował światowy wydawca gry, czyli koncern THQ.

Prawa do gry kupił Deep Silver i ta właśnie firma przekazała dziś dobre informacje: 14 maja gra trafi na rynek amerykański, a 17 maja do Europy.

To naprawdę dobre informacje, bo można by się spodziewać, że nowy wydawca będzie np. chciał dokonać większych zmian w grze albo czekać z nią na nową generację konsol.

A czego można się spodziewać po dziele 4A Games? Tego, co po Metro 2033, tylko bardziej.

Nowa produkcja nie jest już adaptacją powieści Dimitrija Głuchowskiego (a i sam pisarz, w przeciwieństwie do części pierwszej nie brał udziału w pracach nad grą). Akcja gry toczy się oczywiście w niedalekiej przyszłości w zniszczonej przez wojnę Moskwie. Bohater też będzie ten sam, Artiom. I to właśnie jego (nasza) historia będzie najważniejsza – dość powiedzieć, że twórcy zrezygnowali z trybu multiplayer chcąc skupić wszystkie siły na dopracowaniu kampanii dla jednego gracza.

I na oprawie graficznej, bo nie da się ukryć, że i pot tym względem gra zapowiada się co najmniej bardzo dobrze (i bardzo klimatycznie):

Zdjęcia

  • Metro: Last Light
Komentarze
AMOK
AMOK pt., 2013-03-01 20:58

Czekam z niecierpliwością! :)

Czekam z niecierpliwością! :)

Polecamy