Mass Effect 3: Recenzja ze Żniwiarzami

Mass Effect 3

Mass Effect 3: Ostateczne starcie ze Żniwiarzami jest odpowiednio epickie

Fot. Redakcja gra.pl

Jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku i zwieńczenie jednej z najlepszych serii gier ostatnich lat: Mass Effect 3. Zainteresowanie graczy i oczekiwania fanów były wysokie. Czy zostały spełnione? Recenzja gry Mass Effect 3.
Rozpoczynając zabawę w Mass Effect 3 dostajemy opcję wyboru jednego z trzech stylów rozgrywki: akcja, RPG i fabuła.

Akcja to nacisk na strzelankowe elementy zabawy: w tym trybie dialogi są odgrywane w formie przerywników, a gracz nie ma wpływu na ich przebieg.

Fabuła to z kolei istotne ułatwienie poziomu rozgrywki, pozwalające skupić się tylko na fabule.

RPG to klasyczna rozgrywka jaką znamy poprzednich części Mass Effecta.



Podobnie jak w przypadku drugiej odsłony istnieje możliwość zaimportowania postaci z poprzedniej części. W tym przypadku historia naszego Sheparda będzie naznaczona przez decyzje podjęte w poprzednich częściach oraz ich konsekwencje. I to jest chyba najlepszy sposób na rozpoczęcie gry. Pozwala w pełni doświadczyć fabuły i w znacznym stopniu już na początku zindywidualizować historię.

Fabuła w Mass Effect 3 kręci się wokół ataku Żniwiarzy na Ziemię, czy może raczej na całą Drogę Mleczną. Już początek daje niezłego kopa.



Widok olbrzymich maszyn rozwalających ziemskie miasto na drobne kawałki i szybka akcja już od pierwszych minut dają przedsmak tego co czeka graczy w późniejszych etapach gry.

I tu twórcom należą się brawa. Takiego rozmachu i ogólnie pojętej „epickości" już dawno nie było. A zdarzają się i emocjonalne momenty, które naprawdę mogą poruszyć odbiorców. W ogóle przez cały czas mamy poczucie, że waga i znaczenie podejmowanych przez Sheparda decyzji ma kluczowe znaczenie dla przyszłości galaktyki.

Sama postać komandora została też znacznie lepiej nakreślona. Shepard stał się bardziej ludzki. Często można zobaczyć jak boryka się z ciężarem nałożonej na niego odpowiedzialności. Znacznie lepiej prezentują się też misje poboczne, w szczególności w porównaniu z jedynką. Jednak mimo całej złożoności fabuły i wpływu decyzji podjętych zarówno w poprzednich częściach jak i w najnowszej odsłonie, większość głównych punktów fabularnych przebiega podobnie lub identycznie.

Drugim i być może największym grzechem historii Mass Effect 3 jest znaczące ograniczenie opcji dialogowych. Teraz mamy na ogół do wyboru dwie lub trzy opcje odpowiedzi. Natomiast momenty, w których dostępne są odpowiedzi zależne od moralności naszego komandora można policzyć na palcach. Pozostały natomiast znane z drugiej części akcje odpalane w trakcie rozmów. Widać więc pewien dość wyraźny regres w tej kwestii.

Ograniczeniu uległa też ilość towarzyszy w drużynie. Mamy ich tylko sześciu – siedmiu jeśli liczyć DLC wydane w dniu premiery (!) i swoją drogą zawierające dość istotną postać. Czyli znacznie mniej niż w części drugiej. Na dodatek towarzysze mają też jakby mniej do powiedzenia niż kiedyś.



Znacząco poprawiono natomiast eksplorację galaktyki. Od początku serii twórcy mieli z tym jakiś problem. Albo raczyli nas frustrującymi przejażdżkami Mako w jedynce, albo przerażająco nudnym skanowaniem planet w dwójce. Natomiast w trójce wszystko jest tak jak należy.

Normandią latamy po mapie galaktyki i skanujemy przestrzeń z poziomu mapy, co szybko ujawnia wszelkie zasoby w danej układzie gwiezdnym. Jednak należy uważać, bo zbyt duża aktywność może przyciągnąć uwagę Żniwiarzy, którzy zaczną ścigać nasz statek po mapie.

Jedynym miastem, jakie przyjdzie nam swobodnie eksplorować jest ponownie Cytadela. Szkoda, bo poszukiwanie zadań i ich wypełnianie wymaga od gracza przemierzania raz za razem tego samego obszaru, co potrafi szybko frustrować. Szczególnie, że czasy ładowania są momentami dość długie.

Nowością w serii jest zbieranie zasobów wojennych. Wypełniając misje poboczne i wątek główny, gracz pozyskuje wojska, poparcie poszczególnych ras, dane wywiadowcze, naukowców itd., które składają się na zasoby wojenne, a których ilość wpływa na zakończenie gry – w końcu chodzi o przygotowanie się do ostatecznej batalii ze Żniwiarzami.

Podwyższać gotowość zgromadzonych wojsk można także za pomocą multiplayera czy aplikacji na iOS. Multi, jako kolejna nowość w serii, jest kooperacyjną wariacją na temat hordy. Można chwilę pograć, pokonać kilka fal wrogów, ale na dłuższą metę to tylko zbędny dodatek.



Przez znaczną część, czy może raczej przez większość rozgrywki Shepard będzie latał po kosmosie z karabinem w ręce. I to wcale nie jest zła wiadomość. Po raz pierwszy w serii Mass Effect większość elementów dotyczących strzelania zagrała jak należy. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest zwiększona mobilność komandora. Shepard potrafi robić różne fikołki niczym Marcus Fenix z Gears of War. Może też skutecznie i efektownie atakować wręcz. Dzięki dużej liczbie broni i dużych możliwościach jej modyfikacji każdy znajdzie bron idealnie pasującą do swojego stylu gry. Walka jest naprawdę dynamiczna i trzyma dobry poziom. Także napotykani przeciwnicy są zróżnicowani. Aczkolwiek najczęściej spotkamy kilka podstawowych typów.



Pora powiedzieć co nieco o oprawie audiowizualnej. Udźwiękowienie, nagrane rozmowy i muzyka to jak zawsze najwyższa klasa. Szczególnie muzyka momentami jest naprawdę świetna i stanowi jeden z głównych elementów budujących niezwykły klimat tej produkcji.

Natomiast strona wizualna Mass Effect 3 wywołuje dość mieszane uczucia. Z jednej strony twórcy podsuwają nam świetnie zaaranżowane widoki i sceny pełny rozmachu, sprawiając, że początkowo wszystko jest przyjemne dla oka. Z drugiej natomiast dość szybko wychodzą różnego rodzaju problemy techniczne jak słaba animacja postaci (zwłaszcza, gdy biegamy postacią po Cytadeli czy po Normandii), znikające lub pojawiające się znikąd postacie (zwłaszcza w trakcie rozmów) czy słaba mimika postaci (niektóre grymasy Sheparda są dość dziwne).

WYROK
Wracając do pytania z początku tekstu, Mass Effect 3 to godne zakończenie jednej z najpopularniejszych serii gier ostatnich lat. Ma swoje mankamenty, ale zapewnia tony świetnej i wciągającej zabawy. Niesamowity klimat stworzony wciągu trzech części nie pozwala przestać grać. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że pomimo mocno okazywanego w sieci niezadowolenia fanów ze sposobu zakończenia historii Sheparda, Mass Effect 3 jest solidnym kandydatem do gry roku.

Nasza Ocena: 5/6 

Zdjęcia

  • Mass Effect 3
  • Mass Effect 3: Recenzja ze Żniwiarzami
  • Mass Effect 3: Recenzja ze Żniwiarzami
  • Mass Effect 3: Recenzja ze Żniwiarzami
  • Mass Effect 3: Recenzja ze Żniwiarzami
  • Mass Effect 3: Recenzja ze Żniwiarzami
Komentarze
JackReno
JackReno pt., 2012-04-06 14:19

ME 3

Gra absolutnie rewelacyjna. Świetne zwieńczenie najlepszej space-opery.

bender
bender czw., 2012-04-19 19:14

?

No, z tym zakończeniem to lekka przesada, bo afera była straszna. Ale nie wiem dlaczego, mi też się ta gra podobała, choć jest troche jak amerykański film wojenny. Patos, patos i jeszcze raz patos

killer
killer czw., 2012-04-19 19:23

a

8/10