Londyn 2012: Recenzja olimpijska

London 2012: The Official Video Game of the Olympic Games

Londyn 2012: niby gra na Kinecta, a znacznie lepiej gra się na padzie

Wielkie otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Londynie już 27 lipca. Kto nie może się doczekać, może spróbować swoich sił w oficjalnej grze Igrzysk. Recenzja gry Londyn 2012.
Projektanci ze studia Sega Australia wiernie odzwierciedlili wszystkie areny, na których rywalizować ze sobą będą zawodnicy z drużyn narodowych. Do wyboru mamy ponad 30 dyscyplin olimpijskich takich jak m.in. pływanie, skoki do wody, skoki na trampolinie, sprint, łucznictwo, strzelanie do rzutek i celów, rzut oszczepem i dyskiem, oraz jazda na rowerze, slalom kajakiem, tenis stołowy, czy siatkówkę plażową.

W tym miejscu warto podkreślić staranność, z jaką twórcy gry oddali najmniejsze szczegóły. Woda wygląda bardzo realistycznie, tekstury otoczenia, jak i samych zawodników prezentują się świetnie w wysokiej rozdzielczości.



Do tego dochodzą dobre animacje ruchu zarejestrowane w sesjach motion capture  w australijskim studiu w Brisbane. Możemy zobaczyć, jak kierowana przez nas postać napręża poszczególne mięśnie, a oglądanie skoków do wody, czy na trampolinie sprawia dużą przyjemność.

W przypadku gier sportowych, trudno mówić o jakiejkolwiek fabule. Zadanie postawione przed graczem jest proste: wygrać poszczególne konkurencje, osiągać coraz lepsze wyniki i zdobyć złoty medal w zawodach. Nie jest to jednak zadanie łatwe, bowiem zawodnicy kierowani przez sztuczną inteligencję zmuszą nas do wielu godzin treningu, zanim staniemy na podium.

Niestety: twórcy za bardzo chcieli pokazać mistrzowski poziom olimpiady i nasi przeciwnicy osiągają niemal takie same wyniki za każdym razem. Ale gdy my już nabierzemy doświadczenia, to zwycięstwo staje się banalnie proste.



W grze Londyn 2012 jest także rozbudowany tryb multiplayer, który umożliwia rywalizację w każdej z konkurencji, zarówno z przeciwnikiem siedzącym obok nas, jak i oddalonym o setki kilometrów. To właśnie ten tryb sprawia największą frajdę. Możemy nie tylko rywalizować ze sobą, ale także współpracować.

W trybie wyzwań czeka na nas szereg konkurencji, z których wyniki wszystkich graczy są sumowane. Za przekroczenie określonego limitu otrzymujemy gwiazdki, za które z kolei można odblokować dodatki.

Gra będzie śledziła również wyniki graczy podczas zabawy online. Każdy zdobyty medal wpłynie na konto kraju danego użytkownika. Im więcej, tym jego drużyna narodowa będzie wyżej w rankingu.



W Londyn 2012 możemy sterować postaciami za pomocą pada i Kinecta. Twórcy oszczędzili graczom, cieszącego się złą sławą, systemu znanego chociażby z Sydney 2000. Nie musimy już naciskać jak najszybciej i najmocniej klawiszy na padzie. Liczy się głównie nasza precyzja.

Sama klawiszologia jest prosta do zapamiętania i opanowania w poszczególnych konkurencjach. W przypadku Kinecta, sterowanie odbywa się tradycyjnie za pomocą naszego ciała. Kinect radzi sobie dobrze, ale twórcy mogliby lepiej zoptymalizować tytuł pod ten kontroler.

Często zdarza się bowiem, że Kinect nie widzi naszych gestów, co chwilę sam się kalibruje tracąc nas z pola widzenia, na ekranie wyskakują ostrzeżenia, że wyszliśmy z zasięgu, mimo, że np. stoimy całym czas w jednym miejscu. Bywa to irytujące w szczególności w konkurencjach wymagających dużej precyzji. W trakcie naszych testów, w konkurencji strzelania z łuku do celu, zawodnik potrafił bez naszego gestu sam strzelić w ziemię, albo powietrze.



Dodatkowo przy precyzyjnym poruszaniu ręką w trakcie celowania - a przed samym strzałem - Kinect lubił robić nam dowcipy i przeskakiwał naszym celownikiem nawet za tarczę.

Poruszając temat sterowania, dochodzimy do największego problemu z London 2012. Im więcej czasu spędzamy z tytułem, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że napis na opakowaniu „Kinect", jest tylko marketingowym dodatkiem zrobionym niedbale i na szybko. W grze mamy tyle dyscyplin, jednak na Kinecta dostępna jest tylko  garstka. Znika m.in. strzelanie z broni krótkiej i długiej, pływanie, skoki do wody, skoki na trampolinie, czy podnoszenie ciężarów. Możemy zagrać m.in. w tenis stołowy, siatkówkę na plaży, pobiegać, postrzelać z łuku, ścigać się na rowerze, czy popływać kajakiem.

Szybko okazuje się, że gra w opcji na Kinect ma duże braki i psuje nam to bardzo zabawę. Najbardziej irytuje fakt, że po wzięciu do ręki pada jest znacznie lepiej. Nagle w prosty sposób możemy precyzyjnie poruszać się po boisku do siatkówki, podawać i zagrywać piłkę (na opcji na Kinect, stoimy w miejscu i liczymy na to, że jeden z tylko dwóch gestów zostanie prawidłowo odczytany przez kontroler).

Podobnie z innymi dyscyplinami, gdzie gra kontrolerem sprawia nam ogromną frajdę i zatrzymuje przed ekranem na długie godziny.

Wspominając o minusach, warto dodać także system nachalnych filmików-przerywników, oraz powtórek. Grając w tenisa stołowego zobaczymy powtórkę po każdym zdobytym punkcie, nie ważne w jaki sposób.



W trybie dwóch graczy na Kinect, piłeczka jest tak mała, że ciężko ją zobaczyć, a paletki trzymają niewidzialne postacie. W grze nie ustawimy także, jak ma wyglądać nasza postać, oraz czy chcemy grać jako kobieta, czy mężczyzna. W trakcie skoków na trampolinie, zdarzyło nam się także wylądować na głowie, ale nasza postać w magiczny sposób wytraciła prędkość i jak gdyby nigdy nic – odwróciła się.

WYROK

Czy warto wydać prawie dwieście złotych na ten tytuł? Jeżeli zamierzacie używać do gry padów, to zdecydowanie tak, jeżeli Kinecta – lepiej sięgnąć po wiele starszy tytuł – Kinect Sports, a Londyn 2012 sobie odpuścić.

Gra w świetny sposób pozwala wczuć się graczowi w klimat olimpiady. Nie trzeba być wielkim fanem tego typu sportów, aby polubić ten tytuł. Nigdy nie przypuszczałbym, że spodoba mi się strzelanie do wyrzucanych rzutek, gimnastyka na trampolinie czy skoki do wody. Tutaj, jeżeli wyjdzie nam ewolucja, odczuwa się wielką satysfakcje.

Nasza Ocena: 4-/6 (ale za Kinect spokojnie można odjąć punkt. Albo i dwa)

Zdjęcia

  • London 2012: The Official Video Game of the Olympic Games
Wielki fan technologii Kinect na Xbox.
Jakub Markiewicz
Autor:Jakub Markiewicz

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać