Historia Polskich Gier: seria Earth

Earth 2160

Earth 2160 to zwieńczenie bardzo udanej serii strategii czasu rzeczywistego studia Reality Pump

Seria Earth nie od razu odniosła sukces. Samej grze nic nie brakowało, jednak ewidentnie zabrakło dobrych działań marketingowych. Mimo to z czasem sprzedała się ona w ponad 2 000 000 kopii i do dziś ma swoich wiernych fanów.

Pierwsza część o nazwie Earth 2140 to klasyczny RTS, czyli strategia czasu rzeczywistego. Została ona wyprodukowana przez Reality Pump Studios i wydana - w czerwcu 1998 roku - przez „TopWare Programy" na klasyczne PC, Macintoshe i Amigę.

Akcja została osadzona w 2140 roku, kiedy w wyniku działań wojennych pozostały dwie liczące się frakcje: United Civilized States obejmująca obszar kontynentu amerykańskiego, Europy Zachodniej i północnej Afryki oraz Eurasian Dynasty rozciągająca się na terenach dawnej Europy Wschodniej i Azji.
Australia i większość Afryki praktycznie nie istnieją, ponieważ w skutek użycia broni masowego rażenia nie nadają się do życia, a surowce naturalne są rzadkim dobrem. Jak to zwykle bywa, nowy konflikt wisi w powietrzu...

Gracze mogli wcielić się w jedną ze stron i wykonywać kolejne zadania w ramach aż 50 misji składających się na główną kampanię. Cała mechanika tytułu nie odbiegała od sztandarowych produkcji reprezentujących ten gatunek; jak choćby Dune.

Daną misję zaczynaliśmy mając kilka jednostek. Nasze zadanie: zebrać odpowiednią ilość funduszy, aby wybudować dobrze prosperującą bazę, a potem stworzyć armię, która pokona przeciwnika.

Mimo tych podstawowych założeń rozgrywka sama w sobie nie była nudna. Wynikało to z tego, że z czasem do dyspozycji dostawaliśmy jednostki nie tylko lądowe, ale również morskie czy latające. A każda ze stron preferowała inny styl walki.

USC to przede wszystkim nowinki technologiczne. Dzięki temu nasze jednostki mogły korzystać z laserów czy maszyn kroczących. ED natomiast przykładało większą uwagę do klasycznych rozwiązań wojennych inwestując w grubszy pancerz czy mocniejszy kaliber. Z czasem dostawaliśmy również dostęp do centrów badawczych, gdzie mogliśmy się dorobić broni nuklearnej czy plazmy.

Earth 2140
EARTH 2140

Ogólnie przygotowano ponad 40 struktur i broni podzielonych na poszczególne frakcje. Dzięki temu na polu bitwy brały udział zarówno klasyczne czołgi, statki jak i roboty. Każda jednostka cechowała się innymi umiejętnościami, dlatego też ważna była odpowiednia strategia. Wyprodukowanie ot tak kilku jednostek i rzucenie ich w wir walki bez wcześniejszego przemyślenia prowadziło donikąd. Czasami lepiej było zakupić kilka słabszych oddziałów aniżeli czekać, aby zainwestować w jeden mocniejszy, który nawet poprzez przewagę liczebną przeciwnika nie zdałby egzaminu.

Od strony oprawy to tytuł ten prezentował się całkiem nieźle na tle konkurencji. Jednostki czy budynki zostały nieźle przygotowane, a efekty towarzyszące nam podczas starć były widowiskowe i sprawiały wrażenie, że nasze oddziały faktycznie mają dużą siłę ognia, kiedy robią porządek z wrogiem.

Z racji tematyki ciężko było oczekiwać od tytułu kolorowych plansz, ponieważ mimo wszystko akcja miała miejsce w zniszczonym konfliktem atomowym świecie. Dlatego też większość miejsc była raczej smutna, ciemna i pokazująca skutki ewentualnych konfliktów, które są prowadzone na skale masową przy wykorzystaniu nowych technologii.

Earth 2140 oferował graczom tryb multiplayer, gdzie mogliśmy walczyć na jednej z aż 30 przygotowanych map.

Całkiem niedługo po premierze pierwszej części gracze mogli zakupić dodatek o nazwie Final Conflict. Oferował on jeszcze więcej, bo aż... 80 misji

EARTH 2140: nowa oryginalna gra w swoim czasie kosztowała tyle, co pirackie wersje innych tytułów.

Earth 2140 może nie wyróżniał się niczym innowacyjnym na tle konkurencji, jednak był to naprawdę dobry postapokaliptyczny RTS, który swego czasu przez wielu był porównywany do kultowego wtedy (dzisiaj zapomnianego) KKND - Krush, Kill 'N' Destroy, Dark Colony czy samego... Starcrafta! Była to druga po Polanach produkcja, z której Polacy mogli faktycznie czuć się dumni.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na jeden ciekawy aspekt. W czasach, kiedy debiutował Earth, ceny gier w Polsce były horrendalnie wysokie. Za najnowsze produkcje musieliśmy płacić spokojnie ponad 100 zł! Natomiast Earth, 2140 mimo, że wydany był w pełnej profesjonalnej polskiej wersji językowej (głos + napisy), to jeszcze kosztował... 39,90 złotych. Była to kwota, na którą wielu graczy najnormalniej mogło sobie pozwolić, mało tego, czasami tyle samo kosztowały pirackie wersje innych tytułów!

W 2000 roku gracze doczekali się Earth 2150: Escape from the Blue Planet znanego głównie jako Earth 2150. Wojna pomiędzy ED a UCS spowodowała, że zmieniła się orbita Ziemi, przez co nasza planeta nieuchronnie zaczęła zbliżać się w stronę słońca.

W wyniku tego zjawiska, temperatura ciągle wzrasta. Lodowce topnieją, poziom wod niebezpiecznie się podnosi, a nieustannie spadające meteoryty sprawiają, że miejsca do życia jest coraz mniej. W 2127 okazuje się, że tylko nielicznym uda się uratować poprzez ucieczkę na Marsa.

Każda ze stron zaczyna budowy statków, które mają uratować szczęśliwców przed całkowitym zniszczeniem planety. Rozpoczyna się kolejna wojna na ziemi, tym razem o niezbędne surowce. Sytuację komplikuje fakt, że do gry wchodzi nowa strona - Korporacja Lunar - która ma swoją siedzibę na Księżycu.

Earth 2150
EARTH 2150 

W Earth 2150, podobnie jak w poprzedniczce, dowodziliśmy jedną ze stron konfliktu. Każda miała swoje cele i interesy, które za wszelką cenę starała się zrealizować. Bez względu jednak na różnice, każda z frakcji dążyła do jednego: pokonania przeciwnika jak najmniejszym kosztem, uzbierania określonej liczby surowców i na końcu zbudowania statku i szczęśliwej ucieczki z tykającej bomby zegarowej, czyli ziemi.

Rozgrywka tez została oparta na standardowych mechanizmach. Zaczynaliśmy misję mając skromne środki i jak najszybciej musieliśmy zebrać odpowiednią ilość surowców, by rozbudować bazę, wyprodukować oddziały i zmiażdżyć przeważającą ilość wroga.

Nie można jednak narzekać, ponieważ często zdarzały się misje, gdzie musieliśmy na przykład przepuścić frontalny atak na fortyfikacje przeciwnika czy pokonać go posiadając ograniczoną ilość jednostek; bez możliwości zakupienia następnych. Wtedy musieliśmy wykazać się sprytem i pomysłowością. Misje były też ciekawe nawet z tego względu, że często zmieniały się rozkazy czy początkowe wytyczne, z którymi zaczynaliśmy zabawę.

Nagle jedna ze stron postanowiła nas zdradzić, a inna chwilowo zawiesiła broń, aby nam pomóc.

Earth 2150 był jedną z pierwszych trójwymiarowych strategii czasu rzeczywistego na świecie.
Już nie byliśmy skazani na klasyczny rzut izometryczny tylko mogliśmy obserwować, co się dzieje na polu bitwy dowolnie obracając kamerą. Dziś na takie rzeczy nie zwraca się już uwagi, ale wtedy mało, która gra posiadała tego typu możliwości.

Zastosowanie technologii bump map i light map sprawiło, że grafika była niezwykle szczegółowa. Wykonanie jednostek, budynków czy lokacji tak naprawdę nie miało sobie równych. Polacy po raz kolejny wykazali się pomysłowością, ponieważ z racji miejsca akcji, powierzchnia terenu, na którym prowadziliśmy potyczki zmieniała się wraz z upływem czasu.

Posiadaliśmy również możliwość kopania podziemnych tuneli tak, aby móc przerzucić swoje jednostki w dowolne rejony na mapie. Oprócz samych efektów, które widoczne były podczas bitew czy animacji postaci, bardzo duże wrażenie robiły efekty graficzne towarzyszące na przykład zmianie pogody czy pory dnia.

Podobnie innowacyjny był system montowania jednostek. Składał się on z dwóch etapów, ponieważ w pierwszym wybieraliśmy typ podwozia (do pojazdów lądowych, powietrznych lub wodnych) a następnie rodzaj uzbrojenia. Sprawiało to, że mogliśmy utworzyć nawet kilkadziesiąt różnych jednostek! A na dodatek oddziały każdej z frakcji były inne.

Zadbano nawet o takie szczegóły jak możliwość włączania i wyłączania świateł w pojazdach. Brzmi głupio? Niekoniecznie, ponieważ na przykład nieoświetlony samochód był niemal idealnym zwiadowcą.

Niedługo po ukazaniu się Earth 2150, na rynku pojawił się dodatek o nazwie The Moon Project, a dwa lata później, w 2002 roku, jeszcze jeden: The Lost Souls. Oferowały one dodatkowe zestawy misji, edytor do tworzenia własnych map, specjalny skrypt Earth C do konstruowania samodzielnych kampanii oraz naprawiały pomniejsze błędy i prezentowały się jeszcze lepiej.

2005 rok dostarczył graczom ostatnią, póki co, część serii o nazwie Earth 2160. Zmiany widoczne były przede wszystkim w oprawie graficznej.
Nowy silnik Earth III jak na owe czasy czynił dosłownie cuda. Mało tego, wielu użytkowników narzekało nawet, że tytuł ma za duże wymagania sprzętowe! Jednak, jeżeli już ktoś posiadał odpowiedni komputer to mógł się cieszyć grafiką na najwyższym, światowym poziomie. Krótko – mało, która gra wyglądała tak dobrze jak Earth 2160.

Earth 2160
EARTH 2160

Zarys fabularny był kontynuacją wątków z poprzednich części. Ziemia uległa zniszczeniu, a Dynastia Euroazjatycka, Korporacja Księżycowa i Zjednoczenie Cywilizowanych Stanów tak jak wcześniej nadal ze sobą rywalizują. Do konfliktu dołącza czwarty przeciwnik, czyli Obcy chcący odzyskać panowanie w Systemie Słonecznym.

Grę zrobiono zgodnie z zasadą ładniej, więcej, lepiej i udało się zrealizować wszystkie trzy elementy. Były cztery kampanie dla każdej frakcji, była bardzo dobra oprawa graficzna. Dopracowano i poszerzono modułowy system budowy jednostek...

Gra doczekała się wielu dobrych recenzji i niezłej średniej w serwisie metacritic.com (73/100).

Earth 2160
EARTH 2160

Seria Earth jest jedną z najlepszych i najbardziej zasłużonych na polskim rynku.
Każda z części wyróżniała się czymś innym i zdobywała coraz to nowsze szeregi fanów. Może nie odniosła od razu spektakularnego sukcesu, ale jeśliby popytać graczy za granicą, jakie znają gry Made In Poland, to niewiele by innych tytułów wymienili.

A tu znajdziecie poprzednie części naszego cyklu Historia Polskich Gier

Zdjęcia

  • Earth 2160
Komentarze
ytong77
ytong77 wt., 2012-12-11 15:26

Pierwsze czesci

były bardzo fajne, sporo czasu nad nimi spedzilem. A teraz sie zastanawiam czy sobie wszystkich nie kupic. Akurat na stronie Reality Pump jest promocja na wszytkie - po 4,97 pln. Taniej sie juz chyba nie da.

Polecamy