Historia Polskich Gier: Książę i Tchórz

Książe i Tchórz

Książę i Tchórz to jedna z najpiękniejszych, zarówno pod względem wizualnym jak i fabularnym gier przygodowych, jakie pojawiły się w tym gatunku

Książę i Tchórz to jedna z kultowych gier przygodowych, jakie zostały wyprodukowane w Polsce. I nie ma się, co dziwić, bo odpowiedzialni za nią byli między innymi Adrian Chmielarz i ceniony pisarz fantasy Jacek Piekara.

Jak możecie przeczytać w poprzednich tekstach dotyczących Historii Polskich Gier, firma Metropolis Software od samego początku inwestowała czas i środki w przygodówki. Książę i Tchórz po Tajemnicy Statuetki czy Teenagencie był nie tylko kolejną, ale również moim zdaniem najlepszą produkcją typu point & click tej firmy.

Poznajemy tu młodego chłopaka, który jak większość jego rówieśników, marzył o wielkich przygodach, sławie, pełnym kuflu i pięknej dziewoi.
Na "dzień dobry" w skutek demonicznego paktu jego dusza i umysł zostały przeniesione do ciała księcia Galadora, syna władcy zamku Garrahan. Niestety przeniesienie następuje w dość niefortunnym momencie, bo w trakcie pojedynku z wrogiem krainy, czyli Czarnym Rycerzem.

Przerażony bohater zamiast stawić czoła nieprzyjacielowi i wykazać się legendarną walecznością czmycha z pola potyczki niszcząc w ten sposób dość gruntownie reputację księcia. Od tego momentu będzie starał się odzyskać własne ciało, reputację syna króla i ukarać winnego demona. Aby tego dokonać będzie musiał rozwiązywać zagadki, spotkać wiele ciekawych osobistości, uratować piękną nieznajomą i uciąć sobie pogawędkę z samym Lucyferem.

Narratorem i głównym pomocnikiem Galadora był mag Arivald (wcześniej pojawił się w opowiadaniu "To, co najważniejsze" Jacka Piekary). Zginął on ponad tysiąc lat temu w dość tajemniczych okolicznościach.
Powraca do żywych za sprawą grabarza, który ewidentnie zirytowany obecnością księcia przypadkowo wskrzesza czarodzieja. Od czasu do czasu pomaga on naszemu bohaterowi w co trudniejszych zagadkach, jednak większość czasu spędza w karczmie nadrabiając zaległości w piciu piwa i krasnoludzkiej wódki.


Książę i Tchórz

Postacie, które napotykaliśmy na naszej drodze były rewelacyjne. Każda z nich była w pewien sposób przerysowana i bardzo zabawna. Wredny gnom grabarz, czarodzieje, kupcy, szulerzy, zapomniany bóg, smok czy diabły wyróżniały się nietuzinkową oryginalnością.

Wszyscy mieli swoją osobistą cechę wyróżniającą ich z tłumu, ale też prawie wszyscy byli zabawni i dowcipni. Dialogi napakowane były po brzegi bardzo zabawnym i jednocześnie nie prostackim a ciepłym i przyjemnym humorem. Nawet krasnolud, który nie chciał nas wpuścić do karczmy budził dużą sympatię.

Różne gagi, żarciki czy aluzje nawet do popkultury (Wiedźmin i naszyjnik będący jednym z przedmiotów głównego bohatera) były widoczne niemal na każdym kroku. Nawet zwykłe czytanie napisów z nagrobków wywoływało uśmiech na twarzy. Również godnym pochwały elementem jest ich animacja. Została ona idealnie wpasowana do tego, co robią i jeszcze bardziej podkreślała ich komizm.

Książę i Tchórz był najbardziej klasycznym przedstawicielem przygodówek typu point & click wzorowanym między innymi na takich seriach jak Monkey Island. Zbieraliśmy konkretne przedmioty, które potem musieliśmy w danym miejscu wykorzystać, co najczęściej łączyło się z rozwiązaniem jakiejś łamigłówki. I tutaj ujawniały się minusy produkcji.

Zagadek było zwyczajnie za mało, a ich poziom trudności był nierówny. Na szczęście większość z nich była bardzo intuicyjna i szybko domyślaliśmy się, co mamy zrobić, by popchnąć zabawę dalej. Zdarzały się jednak momenty, kiedy tak naprawdę nie mieliśmy pojęcia, co robić.
Trzeba było uważnie śledzić dialogi, ponieważ dziennika, jako takiego nie zamieszczono a przeoczenie nawet najdrobniejszych faktów powodowało, że zmuszeni byliśmy do używania każdego przedmiotu na jakimś miejscu metodą prób i błędów.
O ile większość elementów otoczenia, z którymi mieliśmy wykonać jakąś czynność dość dobrze rzucała się w oczy to były i takie które za nic  świecie nie chciały się łatwo znaleźć. Na przykład kości do gry, którymi posługiwały się postacie.

Zabrakło trochę jakiegoś prostego systemu wskazówek, który mógłby podpowiedzieć graczom, co robić jak juz staniemy w miejscu. Szczególnie w takich momentach jak w lokacji Pana Słońce czy przy formułowaniu zaklęcia mającego przywołać bóstwo. Ale też nie wymagajmy zbyt wiele od produkcji z 1998 roku...


Książę i Tchórz

W grze znalazło się kilka elementów zręcznościowych, które też niestety nie były najlepsze. Chodzi o to, że tematycznie bardzo fajnie powiązano je z fabułą, jednak ich stopień trudności sprawiał, że większość mogliśmy ukończyć... fartem. Nie miało to zbyt wiele wspólnego z dobrą zabawą tym bardziej, że narzucono nam jeszcze limit czasowy.
Nawet sekunda spóźnienia powodowała, że byliśmy zmuszeni zaczynać od nowa.

Trochę dziwi taka polityka, ponieważ tytuł ten oprócz starych wyjadaczy skierowany był również do młodszych graczy. Mimo to wszystkie te niedogodności mogliśmy z czasem pokonać i dalej oddać się zabawie.

W trakcie przygody mogliśmy odwiedzić ciekawe lokacje jak zamki, cmentarz, miasto czy nawet samo piekło. Odkrywaliśmy je na naszej mapie w trakcie trwania gry na przykład przypadkowo dowiadując się o ich istnieniu od innych postaci.

I tutaj warto zatrzymać się na dłużej, ponieważ nie boje się stwierdzić, że Książę i Tchórz to jedna z najpiękniejszych gier przygodowych, jakie kiedykolwiek powstały. Bardzo silną konkurencję jak Broken Sword już w dniu swojej premiery zostawiał daleko w tyle. Lokacje, które sprawdzaliśmy były nie dość, że piękne to jeszcze pełne różnego rodzaju szczegółów.

W starym zamku walały się po drodze jakieś stare czaszki, miecze, pergaminy, a na rynku miasteczka mogliśmy podziwiać nawet świetnie wykonane dachówki na kamienicach. Było kolorowo, co jeszcze tylko podkreślało magiczną atmosferę tego bajkowego świata. Można się pokusić o stwierdzenie, że miejsca zostały przygotowane w sposób tradycyjny, tzn. zamek, mimo, że pełen ciemnych odcieni nie był straszny; bardziej przypominał te z klasycznych kreskówek.


Książę i Tchórz

Przygodówka Metropolis oprócz świetnej grywalności wyróżniała się również ze względu na bardzo dobrze przygotowany dubbing, co biorąc pod uwagę ówczesne lata było dość rzadko spotykane. Głosów pod postacie udzielili między innymi Arkadiusz Jakubik czy Kazimierz Kaczor, który podkreślał, że jest wielki fanem gier komputerowych.

Wypowiadane kwestie były bardzo zabawne, a intonacja aktorów zmieniała się w zależności od rozwoju sytuacji. Nie było tutaj mowy o drętwych, bezpłciowych dialogach. I mimo iż pod niektórych bohaterów swoje partie nagrywali ci sami, ludzie to przeciętny użytkownik raczej tego nie zauważył.

Książę i Tchórz to jedna z najpiękniejszych, zarówno pod względem wizualnym jak i fabularnym gier przygodowych, jakie pojawiły się w tym gatunku. Jest zabawna, czasami trudna i co najważniejsze... ciepła. Można ją określić mianem pięknej baśni zarówno dla dzieci i dorosłych. Warto po nią sięgnąć nawet po latach, bo tak naprawdę przecież każdy z nas ma czasami ochotę trafić do bajkowego świata, aby poczuć się dzieckiem podczas wielkiej przygody...

Także teraz, bo Książe i Tchórz działa na Windowsie 7 i Vista.
Aby móc uruchomić grę należy ściągnąć PATCH i zastosować się do kilku wskazówek w Windowsie - USTAWIENIA.

CDN...
A tu znajdziecie poprzednie części naszego cyklu Historia Polskich Gier.

Zdjęcia

  • Książe i Tchórz
Komentarze
AMOK
AMOK ndz., 2012-12-16 22:01

Też grałem

Jeju kiedy to było :) Grało się bardzo fajnie, szczególnie będąc jeszcze małym brzdącem ^^