Guild Wars 2: Gry, książki i gadżety do zdobycia

Guild Wars 2
Guild Wars 2 była jedną z najbardziej oczekiwanych gier tego roku. Dość powiedzieć, że tylko premierą grę zamówiło milion graczy. A teraz jest ich już znacznie więcej. Ktoś chce do nich dołączyć?
Do zdobycia mamy trzy zestawy, a w każdym:

Kod na pełną wersję gry Guild Wars 2
powieść ze świata Guild Wars, czyli Duchy Askalonu
specjalna podkładka pod mysz SteelSeries Guild Wars 2 QcK Mousepad

Jak zdobyć taki zestaw?

Jako zarejestrowany użytkownik napisz nam – w komentarzach pod tym tekstem – kto i dlaczego jest Twoim ulubionym bohaterem z gier.
Na Wasze prace czekamy do 9 września.


Zarejestruj się lub

Guild Wars 2

Guild Wars 2

Zdjęcia

  • Guild Wars 2

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Arix1
Arix1 pt., 2012-08-31 17:18

Gra która pokręciła niejedną głowę

A mianowicie " Postal 2" tak... to była gra. Uważam ją za porąbaną, chorą i masakrycznie zabawną grę, która do tej pory jest w moim przekonaniu najlepszą grą jakąkolkiek grałem.
Postaram sie szybko strescic dla osob ktore nie rozkoszowaly sie tym hiciorem.
Zabawa zaczyna sie w miasteczku Paradise (ale paradoks) ,a jej główny bohater to Koleś.
Post-apokaliptyczny, wyimaginowany człowiek na wzor jakiegos ziomka, ktory jest życiowym nieudacznikiem i ma wszystko w ehh...nosie. Mieszka sobie w małej przyczepie campingowiej z swoją "cudowną" żoną no i psem. Sam film wprowadzający rozwala z nóg, to tak jakby "Ranczo" brało przykład z Postala. Gra jest podzielona na 5 dni (od poniedziałku do piątku), i w sumie przez cały czas doprowadza nas do śmiechu. Nie bede wam opowiadać o całej fabule bo wiadomo :) .
Gra jest tak kontrowersyjna że pierwsze wydania mozna bylo kupic po ukonczeniu 21 lat i to nie we wszystkich krajach na świecie.
Moment rozwalania głowy łopatą rozumiecie ŁOPATĄ był zniewalający. Efekty specjalne takie jak "tłumik z kota" rozsmieszały mnie do bólu. Możecie sobie wyobrazić że jakiś Koleś wyskakiwał na środek ulicy i zaczynał wszystkich oblewać WŁASNYM moczem!?
Rzucanie nożyczkami, czy podpalanie ludzi na każdym kroku a juz nie mowie co sie działo gry Koleś miał granaty, byly istną poezją. Uwielbiam Kolesia, po prostu  szaał. Te jego teksty takie jak: "No i kolejna grupa obrażonych... cóż na szczęscie mam kamizelke kuloodporną ...zaraz czy ja mam kamizelkę kuloodporną?.", "EJ TY Jednokierunkowa!!" potrafiły doprowadzić do wielkiego śmiechu. 

NelsonxF93
NelsonxF93 pt., 2012-08-31 20:26

Bohater/ka,którą zapamiętam na zawsze.

Gra,"Tomb Raider" była 1 grą w którą zagrałem na PC,chyba każdy zagrał kiedyś w tą grę,lecz pozwole sobie nieco opowiedzieć o grze. Główną bohaterką jest Lara Croft,piękna pani Archeolog,która mieszka w posiadłości odziedziczonej po zmarłym ojcu,poszukiwacza przygód.Lord Richard Croft,zginął podczas jednej z wypraw. Córka także zafascynowana przygodami,podróżuje po świecie,poszukując skarbu.Pewnej nocy,kiedy  3 planety ustawiły się w jednej linii,Lara odkryła w pudłach przywieźionych przez jej ojca,tajemniczy starożytny zegra,klucz do odnależienia talizmanu,który gwarantuje władzę nad czasoprzestrzenią.Kiedyś ojciec opowiedział jej,o tajemniczej organizacji Illuminati która poszukuje starożytnego zegara. Śladem dziewczyny podążają żołnierze wysłani przez sektę. Pani Croft dowiaduje się prawdy o śmierci ojca.                     Dlaczego ją lubię ? Zawsze,gdy nią grałem jej przygody zapierał dech w piersiach,miała bardzo duże umiejętności akrobatyczne,była inteligentna(Odczytywanie starożytnych znaczków),odważna(ja wystraszył bym się na 1 jaskini) Jej nie da się nie lubić,ją się poprostu uwielbia :] . 

NelsonxF93
NelsonxF93 ndz., 2012-09-02 16:24

Bohaterka,którą zapamiętam na zawsze. - Poprawione błędy.

@NelsonxF93:

Gra,"Tomb Raider" była 1 grą w którą zagrałem na PC.Główną bohaterką była Lara Croft,piękna pani Archeolog,która mieszkała w posiadłości odziedziczonej po zmarłym ojcu,poszukiwaczu przygód.Lord Richard Croft,zginął podczas jednej z wypraw. Córka także zafascynowana przygodami,podróżuje po świecie,poszukując artefaktu.Pewnej nocy,Lara odkryła w pudłach przywieźionych przez jej ojca,tajemniczy starożytny zegara,klucz do odnależienia talizmanu,który gwarantuje władzę nad czasoprzestrzenią.Kiedyś ojciec opowiedział jej,o tajemniczej organizacji Illuminatów która poszukuje starożytnego zegara. Śladem dziewczyny podążają żołnierze wysłani przez sektę. Dalej nie będę opisywał,przejdżmy do "Dlaczego ją lubię?"                     Dlaczego ją lubię ? Zawsze,gdy nią grałem jej przygody zapierał dech w piersiach,miała bardzo duże umiejętności akrobatyczne,była inteligentna(Odczytywanie starożytnych znaczków),odważna(ja wystraszył bym się na 1 jaskini) Lara zdobyła rzesze miłośników,tej gry(a zarazem bohaterki). Jej nie da się nie lubić,ją się po prostu uwielbia !

PainGor
PainGor ndz., 2012-09-09 18:28

plagiat

@NelsonxF93:

widać że kopiowałeś ponieważ nie potrafisz nawet usunąć tych wielkich odstępów, a również masz początek jak inni

MacFlay
MacFlay sob., 2012-09-01 12:39

Mass Effect

Postać typowa dla gier, bohater, męczennik za ludzkość itp. Nie wyróżnia się w sumie niczym szczególnym, typowy bohater amerykańskich filmów, gier itp. Za co można go lubić? Za przygody które przeżywa, za przyjaciół których posiada, za świetny świat w którym żyje i, pomimo, że nie jest wyjątkowy, za to kim jest, za to, że się nie poddaje, zawsze dąży do celu, jest bohaterem którym każdy z nas chciałby być :).

Puryfi3d
Puryfi3d ndz., 2012-09-02 01:02

Prawdziwy przyjaciel.

BioWare w swoich grach słynie z niezwykle charyzmatycznych postaci. Podczas tworzenia Mass Effecta, stworzyli postać która podąża za Shepardem przez wszystkie trzy części w każdej udowadniając swój szacunek i lojalność wobec protagonisty serii. Garrus Vakarian, turianin który chciał zrobić coś dzięki czemu mógłby przysłużyć się wszystkim prawowitym istnieniom. Zdenerwowany przez niemożność i żelazny kodeks Służbę Ochrony Cytadeli, wyrusza wraz z Komandorem by ratować galaktykę. Na początku znajomości, nie do końca rozumiał motywy i postępowanie Sheparda, po to by z czasem stać się najwierniejszym kompanem. Garrus był wychowany wedle Turiańskiej dyscypliny z której ta rasa słynie w całym wszechświecie, tą dyscyplinę w grach udowadniał nie raz. Przykładem jej może być jego bezwzględność w walce, czy też bardzo dobrze umiejętności dowódcze. Każde powierzone mu zadanie stara się wypełniać, za przykład tutaj może służyć jego prośba w pierwszej części sagi, gdzie nie może dać sobie spokoju z Dr. Saleon'em, mordercą którego przypadek szczególnie utkwił mu w pamięci, potem z bezsilności prosi o pomoc naszego Komandora. Harkin opisuje go jako błędnego marzyciela, który uważa się za zbawce świata. Jest w tym ziarno prawdy, ponieważ na każdym kroku podkreślał jak ważne jest dla niego powstrzymanie Sarena i pomoc Shepardowi. W drugiej części serii, jego lojalność wobec nas jest taka sama jak w pierwszej części, dzięki czemu dołącza do nas. Przez dwa lata gdy Shepard opuścił ich załogę, Vakarian nie próżnował a wziął sprawy w swoje ręce i skompletował grupkę "wyzwolicieli" którzy starali się zwalczać przestępczość na Omedze, pseudo-gwieździe gdzie wszystkie typki spod ciemnej gwiazdy mogą znaleźć azyl. Nie mniej jednak los dla Garrusa przygotował inny scenariusz, jeden Turianin z jego grupy postanawia zdradzić resztę więc gdy zjawia się Shepard, Garrus bez większych sprzeciwów postanawia pomóc mu w jego kolejnej misji. Vakarian czuje się jeszcze bardziej zobowiązany pomóc Komandorowi gdyż jakby nie patrzeć, uratował mu życie podczas walki z najemnikami. Sumienie Garrusa w trakcie gry daje znowu o sobie znać, gdy prosi Sheparda o pomoc w pomszczeniu jego przyjaciół. Vendetta naszego Turianina dobiega końca i ze spokojnym sumieniem pomaga nam w jakże niebezpiecznej misji. Trzecia część była punktem kulminacyjnym ich przyjaźni, Garrus jako Turianin oczywiście został zastany przez nas podczas obrony swojej ojczystej planety. Po zapytaniu czy dołączy do nas, daję nam za zadanie znaleźć osobę, która poprowadzi obronę Turian podczas walk ze żniwiarzami. Podczas ostatniej części serii Mass Effecta, Vakarian jest bardzo zmotywowany walczyć u naszego boku. Jednego razu można go zastać martwiącego się o swoją rodzinę na Palavenie. Przed wyruszeniem do siedziby Cerberusa, Garrus proponuje Shepardowi małą wycieczkę. I tutaj producenci z BioWare wzbili się na wyżyny, jest to punkt kulminacyjny ich przyjaźni, coś pięknego. Może strzelanie z karabinu snajperskiego do butelek nie jest niczym specjalnym, ale każdy kto grał w tą serię będzie wiedział jak fajny ten moment był. W końcu, bez żadnych wątpliwości rzuca się z pomocą na ostateczną misję powstrzymania najeźdźców będąc ciągle koło Sheparda. 

Jak dla mnie jest to prawdziwy przykład, dla innych developerów jak stworzyć postać naprawdę wyrazistą i godną zaprezentowania. Jego sposób bycia, charakter oraz lojalność sprawiła że jest moim ulubionym bohaterem z gier komputerowych.  

mat2224
mat2224 ndz., 2012-09-02 14:28

Geralt z Rivii…nie…Bezimienny…nie…a Larry? Larry Laffer? Oł yeah

   Długo myślałem nad wyborem swojej ulubionej postaci z gier. Po dłuższym rozważaniu stwierdziłem, że nie są to żadni herosi mielący na papkę kolejne hordy potworów. Nie są to również arcy inteligentni bohaterowie rozwiązujący z marszu skomplikowane zagadki.  Moim ulubionym bohaterem jest zwyczajny szary człowiek, który nie istnieje po to by po raz tysięczny ratować świat. Wykreowano go w celu bawienia do łez graczy, tym samym odzwierciedlając satyrę współczesnego życia.  Moim ulubieńcem jest właśnie Larry Laffer z serii gier Leisure Suit Larry.

  Larry Laffer to 40 letni łysiejący nieudacznik, któremu los zwykle nie sprzyja. Ubrany w swój bajerancki garniak ciągle próbuje poderwać każdą z napotkanych dziewczyn( z wyjątkiem JanciJ). Cała seria gier oprawiona jest w masę zabawnych tekstów oraz prostych łamigłówek. Warstwa fabularna przygód Larrego stanowi swoistą parodię ludzkich zachowań. Nasz mały bohater nie potrafi zrezygnować z piękna kobiecego ciała, dlatego każda początkowa porażka prowadzi do osiągnięcia celu. Podboją Laffera towarzyszy wyśmienita oprawa muzyczna, stworzona przez twórcę serii Ala Lowe. Siódma część sagi zyskała polski dubbing. Chwała osobie odpowiedzialnej za dobór aktorów. Dzięki temu Larry w końcu przemówił głosem nie kogo innego jak Jerzego Sztura. Poprzez ten prosty zabieg, podróż na statku nabrała całkiem nowego znaczenia a komizm sytuacyjny osiągnął szczyty.

  Po ukończeniu siódmej części, ponownie nabrałem ekscytacji. Z nadzieją czekałem na nową cześć przygód dziejącą się gdzieś w kosmosie, niestety na próżno. Ale Lowe odszedł ze Sierry. Tak rozwój wypadków przyczynił się do zaprzestania produkcji Larrego. Późniejsze dwie gry o jego rzekomym bratanku to tylko marne efekciarstwo w 3D.  Światełko w tunelu rozjaśniały prace mające na celu zremasterowanie poprzednich części gry oraz wydanie nowej. Niestety pogłoski ucichły. Czy jeszcze kiedyś usłyszymy Larrego z głosem Jerzego Sztura? Czas pokarze…

marek.sawicki.79
marek.sawicki.79 ndz., 2012-09-02 15:06

Bezimienny PlaneScape Torment

Bezimienny... dlaczego? Jak to dlaczego? Gość, który budzi się w kostnicy i ma za kompana latającą czaszkę. Gość, który przed chwilą nie żył i który umierał niezliczoną ilość razy wcześniej. Który nic nie pamięta i mozolnie zbiera do kupy niepasujące do siebie puzzle układanki z przeszłości. Którego ukochana okazuje się być duchem i żegna w pełnym żalu uścisku, zapowiadając rychłe spotkanie 'po drugiej stronie'. Który koniec końców zabija sam siebie... No jak dlaczego? EPIC HERO, EPIC STORY.

bastek25101992
bastek25101992 pon., 2012-09-03 19:21

Przygoda i bohater inny niż

Przygoda i bohater inny niż wszyscy
 
Moj wybór padł na Bezimiennego z Gothica.Bezimienni bohaterowie wydaja sie czesto głównymi postaciami
lecz ten konkretny bohater nie stracil pamieci ani poprostu nie zachowal go specjalnie w tajemnicy
poprostu nikogo nie obchodzi kim jest i jak sie nazywa,zawsze jak proboje wyjawic swe imie to
czesto kazdy mowi jak diego na samym poczatku gdy sie spotkali za bariera"nie obchodzi mnie kim jestes
"i tak mowi kazda postac ktora napotka w czasie swoich podrozy imie i pochodzenie jest nie wazne
poki nie pomoze im z pelzaczami albo bog wie z czym jeszcze.
I tak zaczynamy przygode od zwykego popychadla dla cieni poprzez straznika w obozie az po najsilniejszego woja w calej kolonii karnej.
Przez cala przygode zrzywamy sie z nim jak jak z przyjacielem z ktorym mieszkamy na jednym podworku,przez te wszystkie pozimy doswiadczenia
i przez wszystkie przygody ktore przeszlismy z naszy bohaterem.
Przez to wszystko az jest nam zal jak skonczylismy gre wygnalismy Śniacego a i tak widzimy w outrze jak nasz
wybraniec i postac z ktora przezylismy tak wiele godzin ginie pod gruzami miejsca swojego historycznego zwycienstwa.
Dlatego Bezimienny z Gothica jest moja ulubiona postacia ze wszystkich poniewaz zadna gra ani bohater nie dal mi tej radosci z gry co ten.

filip.terenowski
filip.terenowski pon., 2012-09-03 22:26

Baldur's Gate II: Jan Jansen i jego opowieści o rzepie!

Spotykamy go w dzielnicy rządowej Athkatli i pomagamy mu się wydostać z tarapatów. Jeśli to zrobimy, zyskujemy wspaniałego towarzysza, któremu specyficzne poczucie humoru nie jest obce!
Jana Jansena można uznać za coś w rodzaju dzisiejszych trolli w Internecie. Uwielbia wkręcać (i często denerwować) swoich towarzyszy - przykładem może być rozmowa z Aerie o drewnianej nodze Jansena, kiedy po dość długiej opowieści o dosiadaniu gryfów i rodzinie tego zbzikowanego gnoma okazuje się, że Jan wcale nie ma drewnianej nogi.
Jan jest moją ulubioną postacią z kilku względów. Jego poczucie humoru jest nietypowe, polega bardziej na wkręcaniu innych ludzi niż rzucaniu "śmiesznych" tekstów. Po drugie, kto jak nie on miałby odwagę (a raczej czelność) opowiadać Sarevokowi o planach jego cioci o podboju Krain? No właśnie, drugiego takiego gnoma nie ma!
Jan nie okazał się być jednak tylko drużynowym błaznem, ale miał też okazję udowodnić, że ma również "wyższe" uczucia, kiedy ratował córkę jego dawnej miłości i jej obecnego partnera-gangstera. To sprawia, że miało się uczucie poznania naprawdę realnej osoby, która przeżywała emocje o które nikt by jej nie posądził.
Jan Jansen jest z pewnością postacią wyjątkową. Nie jest to bohater pierwszoplanowy, nie jest też szczególnie silny w walce. Jednak za każdym razem kiedy gram w Baldur's Gate II mam go w drużynie. I za każdym razem myślę o tych wspaniałych piwnicach z rzepą i opowieściach wypowiedzianych głosem Jana Kobuszewskiego. 

Muciekm99
Muciekm99 wt., 2012-09-04 08:26

Cpt. Price...

... ciągnął się przez długi czas przez serie Call of Duty. Powinien mieć ze 120 lat, a mimo wszystko spokojnie dalej walczył szukając Makarova. Człowiek, który całe życie dzierżył cygaro w ustach, a na plecach tony sprzętu :D Zabawny, inteligentny, nie bojący się wyzwań - ideał mężczyzny.

easnadh
easnadh wt., 2012-09-04 16:46

GladOS z gier serii Portal

GladOS może być przykładem na to jak powinien wyglądać design postaci w grach komputerowych. GladOS to zły robot-komputer (płci żeńskiej), który przeprowadza na nas eksperymenty. Eksperymenty natury czysto technicznej, ponieważ dostajemy do zbadania właściwości Portal Gun - działa strzalającego  portalami, dzięki którym możemy przemieszczać się po komorach testowych.  
GladOS od razu zdobyła moją sympatię, nawet mimo tego, że jest czarnym charakterem i próbuje nas zabić. Im dalej brniemy w grę, tym bardziej utwierdzamy się w tym przekonaniu. Specyficzne, cyniczne poczucie humoru, świetny głos (kto by pomyślał, że roboty potrafią przeżywać emocje? ;)) i oddanie nauce - tym się zdobywa uwielbienie gracza. Ale dlaczego jest moją ulubioną postacią?
Muszę przyznać, że tak się stało dopiero z drugą częścią tej gry. Poznajemy wtedy przeszłość GladOS i dowiadujemy się w jak niezwykłych okolicznościach powstała. Od pewnego momentu w grze staje się nawet naszą sojuszniczką zasilaną baterią z ziemniaka - to chyba mówi samo za siebie! :)
Dziwne, że chłodna, wyrachowana postać robota (i to złego, w końcu ciągle kusi nas ciastem, które jest KŁAMSTWEM!) wzbudziła we mnie takie emocje. Zakończenie drugiej części było wzruszające, ale to nie miejsce na spoilery. Czułam do niej więcej niż do jakiejkolwiek innej postaci z gier i dlatego też jest moją ulubioną.

Pawel010
Pawel010 wt., 2012-09-04 16:52

Artem - Metro 2033

Brutalna rzeczywistość przyśpiesza w człowieku dojrzewanie oraz rozwój umiejętności niezbędnych do przetrwania. W takiej właśnie rzeczywistości znalazł się Artem, młody bohater gry metro 2033. Jego odwaga i wytrwałość pozwoliły mu zmierzyć się z przeciwnościami, na które natknął się w mrocznych podziemiach moskiewskiego metra. Podziwiam tę postać za to, że w swoim postępowaniu kierował się wewnętrzną intuicją oraz tym, że pamiętał o swojej rodzinie i przyjaciołach.

viader
viader wt., 2012-09-04 19:43

Revan - Knights of the Old Republic

Uwielbiam Revana za jego mroczną przeszłość i powrót do Jedi. Przez całą grę stanowi zagadkę. Upadły Jedi, który nie mógł stać obojętnie wobec krzywdy innych. Jego mistrzem była Kreia, która nienawidziła mocy. Zatapia się w pradawnych artefaktach by znaleźć ratunek dla niewinnych, czym powoli stacza się w dół. Znika na wiele lat, nikt nie wie gdzie się podziewał - może prócz HK-47. Osobiście zbudował droida zabójcę, o nietypowym humorze. Przez upór ostatecznie zdobył ogromną moc, jego priorytety uległy zmianie na bardziej egoistyczne pobudki. Doskonały strateg, charyzmatyczny przywódca, szybko zdobywa określony cel. Wszystko zaplanował prócz zdrady Malaka jego ucznia. Po czym budzi się na Endar Spire z brakiem wspomnień. A tu wciela się w niego już gracz...

korsarz
korsarz wt., 2012-09-04 23:32

Max Laughton, Sanitarium

 

Za charakter i wolę walki. Za jedną z najdziwniejszych i najbardziej przerażających przygód w historii gier komputerowych. 

 

Nazywam się Max. Max Laughton. Już to wiem. Tak... jestem tego pewien... jestem pewien. Wiem, czujesz się zmieszany...  ale ja... , ja znam swój stan. Niebawem dojdę do siebie. Ja sam... Może... może powinieneś odejść, wrócić do środka.

Jednak siedzisz tu przy mnie, na ławce przy wejściu do tego posępnego szpitala. Nie chcesz na mnie spojrzeć. Rozumiem to, doprawdy rozumiem. Te blizny... cóż, miałem wypadek. Nadal nie wiem jak dokładnie do tego doszło. Wpadłem w poślizg... hamulce nie zadziałały i tak wpadłem w przepaść. To przez MERC, badania nad Nadzieją... To ważne... ale... to co stało się później. Ah... Ta pokrętna przeszłość, dewastująca i jednocześnie tak szalenie interesująca! Opowiem Ci, jeśli chcesz. 

Obudziłem się w szpitalu. Nie, nie tym. W innym świecie. Nie śmiej się... ah, nie śmiejesz. Wiesz, widziałem tam przerażające rzeczy, rzeczy których nikt nie chciałby nigdy ujrzeć. Uwierz mi. 

Kiedy patrzyłem na nich, na istoty ludzkie tak potwornie zniszczone... zniszczone umysłowo. Pamiętam, choć nie chcę. Godziny... dni... do zemdlenia. I znowu ten sam cykl. Głową w mur... w ciągle świeżą czerwień ściany. Widziałem ich. Umierali. Nie mogłem im pomóc, musiałem się z stamtąd wydostać. Udało się, to oczywiste, jestem teraz tu. Ale widziałem rzeczy, rzeczy nienormalne... wizje rozdzielające duszę, tłumiące rozum, eskalujące niewysłowiony lęk – mój i innych.

Chcesz wiedzieć więcej, poznać mnie. Wyczuwam to. Muszę więc mówić dalej, tylko tak zrozumiesz, kim byłem, i jak stałem się tym, kogo masz obok siebie.

Na wpół omdlały wędrowałem przez oszalałe światy. Nie wiem jak długo. Godziny, może lata. Spotkałem dzieci - zdeformowane człekokształtne istoty ze skrzywionymi twarzami, dodatkowymi ramionami i uzębieniem; inne bez warg, bez nosów, pozbawione włosów i członków, z zaszytymi powiekami i nabrzmiałymi brzuchami. Okropne, wiem, ale te dzieci – one tego tak nie odbierały. Chwała im za to! Uratowałem je... ale nie wszystkie. I nie rodziców, byli już martwi... Prócz Matki, zielonej kreatury. Ją zabiłem... usmażyłem bestię...

Co jakiś czas dostawałem olśnienia, przypominałem sobie kim jestem. Jednocześnie coraz bardziej pogrążałem się w niewiedzy. Tak, brzmi dziwnie. Na nowo wariowałem i dostawałem przebłysków.

Widziałem przerażające i niewytłumaczalne rzeczy. Nie ma potrzeby... nie chcę... nie potrafię powiedzieć Ci o wszystkim. Boże, czy to w ogóle się wydarzyło?! Moja siostra! Cyrk! Doktor Morgan, szarlatan i oprawca... ludzka rzeźnia... Cyklopi, Grimwall... Aztekowie... Ja, ... To wszystko musiało coś znaczyć! Musiało być połączone... i było.

Nie jestem w stanie opisać wszystkiego. Może to i lepiej. Sam już nie jestem pewien czy... nie, to się wydarzyło... Bo czy sen mógłby tak oszukać mózg? Jestem naukowcem. Wiem, że to był tylko koszmar, jednocześnie nie wierząc, że to tylko upiorne , na wpół fałszywe wspomnienia karmiące mój umysł w śpiączce... czerń agonii...

Pewnie nie wszystko pojąłeś. Jakże byś mógł, skoro ja, który byłem w centrum tej przytłaczającej historii, nie mogę jej zewsząd ogarnąć!
Nigdy nie byłem tak blisko śmierci. I nigdy nie będę.

Teraz muszę odpocząć. Dziękuję... dziękuję że mnie wysłuchałeś. Może jutro poznamy się lepiej... jeśli tylko zechcesz – delikatnym dotykiem w ramię Laughton pożegnał głuchego, na wpół niewidomego towarzysza, który tylko lekko zmarszczył czoło.

 

Sanitarium

MidNight
MidNight czw., 2012-09-06 09:51

Plastusiowy bohater-The Neverhood

Postać Kleymena pomimo swojej gapowatości i nierozgarnięcia jest właśnie tym typem bohaterem gier komputerowych, który utkwił mi w pamięci na wiele lat. Cechami charakterystycznymi Kleymena był jego niekonwencjonalne a spotykany w dzisiejszych czasach sposób chodzenia, mimika twarzy oraz stanowczość w wykonywaniu swoich zadań. Postać Kleymena jest o tyle ciekawa, że na koniec gry możliwy jest wybór jeden ze stron, strony dobra lub strony zła. Ta druga zamienia Kleymena w złego Klogga, który najprawdopodobniej ginie. Wybierając opcję dobra w nagrodę król Hoborg stworzył wiele istot podobnych właśnie do Kleymena. Sama gra "The Neverhood" była pierwszą grą stworzoną metodą poklatkową z wykorzystaniem....plasteliny :D.

tbook
tbook sob., 2012-09-08 11:22

James Sunderland - Silent Hill 2

James przyjeżdża do miasta Silent Hill w poszukiwaniu swojej zmarłej przed trzema laty żony Mary, od której otrzymał list w którym napisała, że czeka na niego w ich specjalnym miejscu. James wygląda na osobę z dużym bagażem życiowym. Jest postawny i w miarę dobrze zbudowany. To po prostu mężczyzna. Lecz jak zachowa się "po prostu mężczyzna" w tak okrutnym mieście, gdzie zło chce rozdrapać rany, zawładnąć Twoim umysłem, pobawić się uczuciami. Tutaj siła fizyczna nie ma żadnego wpływu, ponieważ jedynie mocna psychika zapewnia jako takie szanse przeżycia...Czy wiesz jak ciężko jest żyć ze świadomością, że zabiłeś kogoś? James dobrze zna to uczucie. Zabił własną żonę... Mary. Po tym zdarzeniu zaczął czuć się winny i zrozumiał jaki błąd popełnił, błąd którego nie da się nigdy naprawić. Wtedy wmówił sobie, że Mary umarła z powodu choroby. Była to w połowie prawda, ponieważ ona rzeczywiście chorowała. Pewnego dnia James otrzymał list podpisany "Mary" (jej pismem!). W nim napisała, że czeka na niego w Silent Hill w "ich miejscu", miejscu którego nikt nie zna oprócz nich. Jego psychika zaczęła powoli wariować. W głowie krążyły pytania na które odpowiedzi nie mogły istnieć: "czy Mary żyje? Lecz to niemożliwe...". Jego desperacja zaprowadziła go do Silent Hill. Miasteczka, w którym (jak mu się z początku wydawało) odnajdzie żonę.

tbook
tbook sob., 2012-09-08 16:22

James Sunderland - Silent Hill 2 kontynuacja

@tbook:

James przyjeżdża do miasta Silent Hill w poszukiwaniu swojej zmarłej przed trzema laty żony Mary, od której otrzymał list w którym napisała, że czeka na niego w ich specjalnym miejscu. James wygląda na osobę z dużym bagażem życiowym. Jest postawny i w miarę dobrze zbudowany. To po prostu mężczyzna. Lecz jak zachowa się "po prostu mężczyzna" w tak okrutnym mieście, gdzie zło chce rozdrapać rany, zawładnąć Twoim umysłem, pobawić się uczuciami. Tutaj siła fizyczna nie ma żadnego wpływu, ponieważ jedynie mocna psychika zapewnia jako takie szanse przeżycia...Czy wiesz jak ciężko jest żyć ze świadomością, że zabiłeś kogoś? James dobrze zna to uczucie. Zabił własną żonę... Mary. Po tym zdarzeniu zaczął czuć się winny i zrozumiał jaki błąd popełnił, błąd którego nie da się nigdy naprawić. Wtedy wmówił sobie, że Mary umarła z powodu choroby. Była to w połowie prawda, ponieważ ona rzeczywiście chorowała. Pewnego dnia James otrzymał list podpisany "Mary" (jej pismem!). W nim napisała, że czeka na niego w Silent Hill w "ich miejscu", miejscu którego nikt nie zna oprócz nich. Jego psychika zaczęła powoli wariować. W głowie krążyły pytania na które odpowiedzi nie mogły istnieć: "czy Mary żyje? Lecz to niemożliwe...". Jego desperacja zaprowadziła go do Silent Hill. Miasteczka, w którym (jak mu się z początku wydawało) odnajdzie żonę.
Nie jest to typowy bohater jakich często spotykamy w grach. James nie jest bez winy. Popełnił straszną zbrodnię, ale stara się odkupić swoje winy. Podczas rozgrywki wczułem się w jego rolę i dlatego jest on moim ulubionym growym  bohaterem. 

AMOK
AMOK sob., 2012-09-08 16:03

George Stobbart z Broken Sword

Po tych wszystkich latach grania w różnego rodzaju gry dochodzę do wniosku, że chyba najbardziej zapadły mi w pamięci postaci z gier przygodowych. W szczególności polubiłem głównego bohatera serii Broken Sword, którego głos słyszę w swojej głowie pisząc ten komentarz. George Stobbart miał zawsze ciekawe przygody, czasami trudne zagadki do rozwiązania, piękną kobietę u boku i świetne teksty, które nie raz poprawiały mi humor. Wybiegając myślami wstecz George jest chyba jedyną postacią z gier, którą rozpoznałbym jedynie po charakterze wypowiedzi i dlatego określam go mianem mojego ulubionego bohatera z gier.

Sieja
Sieja sob., 2012-09-08 16:32

Tony Hawk

Tony Hawk czyli prawdziwa osoba, która zapoczątkowała świetną serię Tony Hawk's Pro Skater. Ile to się godzin przegrało i to zarówno na komputerze jak i konsoli w pierwsze części tego hitu. Zawsze wybierałem Tonnego Hawka bo jakoś najlepiej mi się nim grało i wykręcało najróżniejsze kombinacje w powietrzu. Airwalk, Indy Stiffy, Madonna to nazwy tricków, których nie da się zapomnieć i dzięki Tonnemu Hawkowi moje roczniki wiedzą o co chodzi w skateboardingu i doskonale znają tą osobę może nawet bardziej z gry niż z osiągnięć sportowych.

waldi
waldi sob., 2012-09-08 17:13

Terroryści - spotykani praktycznie w każdej grze

Moją ulubioną postacią w grach nie jest jedna wymyślona osoba lecz raczej zbiorowość jaką są terroryści-boty obecni we wszystkich rodzajach gier FPS, strategiach itd. Pojawiają się zazwyczaj w ilościach masowych, bardzo często odradzając się aż do czasu gdy przekroczymy pewien milimetrowy punkt na mapie określony przez twórców gry. Lubię ich tak bardzo, że daję ten krok do przodu dopiero gdy skończy mi się cała amunicja. Wcześniej jednak podziwiam jak pojawiają się jak gdyby byli produkowani w fabrykach. Są bardzo zabawni. Zazwyczaj biegną dokładnie w to samo miejsce i robią tak głupie rzeczy, że żaden normalny gracz by na takie coś nie wpadł. Dostarczają zawsze najwięcej frajdy w grze. Możliwość ich wyeliminowywania w najróżniejsze sposoby często przyćmiewa mi nawet całą fabułę gry. Są idealnymi "maskotkami do bicia" po ciężkim dniu w pracy lub gdy nas ktoś zdenerwuje. Uważam, że mimo tego, że nie są najczęściej wymieniani z imienia i nazwiska należy im się wyróżnienie gdyż bez nich gry nie byłyby takie ciekawe ;D

ItWasntMe
ItWasntMe sob., 2012-09-08 18:01

Legenda głosi, że mój ojciec

Legenda głosi, że mój ojciec za pierwszą wypłatę kupił komputer, co moja rodzicielka wspomina do dziś, ponieważ w wtedy właśnie szukała sposobu na cofnięcie się w czasie i wybicie szalonego pomysłu z głowy swojego lubego(a był to rok 1994). Całość skończyła się szczęśliwie, a mój przodek odkrył serię Warcraft. Jako wielki fan, trzecią odsłonę tej gry podarował mi na jedenaste urodziny. I już przechodzę do sedna...

Arthas, książę Lordaeron'u, uczeń i ulubieniec Uthera Srebrnej Ręki. Mimo tego, że jego ojciec był miłościwie panującym w jednej z krain Azerothu, chłopak był bystry i ambitny. Członek zakonu paladynów, który stawał w pierwszej linii ramię w ramię z żołnierzami. Poznajemy go, kiedy dowodzi obroną jednej z wiosek podczas najazdu orków. Szybko jednak okazuje się, że prawdziwe zagrożenie stanowi zupełnie co innego... I mamy gotowy przepis na przygodę, która wciąga na długie godziny. Pojawia się plaga, trupy nie chcą spokojnie leżeć w grobach, kraj Arthasa jest powoli pustoszony przez Upiornych Władców(eng. Dreadlords), którzy dowodzą umarłymi i rozprzestrzeniają zarazę. Nasz bohater jest coraz bardziej sfrustrowany, bo przecież co to za władca, który nie umie bronić swojego ludu? Podczas jednej z bitwy o Stratholme młody książę zdaje sobie sprawę, że sposobem na odcięcie głowy bestii jest „anihilacja” miasta, zanim jeden z Upiornych Władców(Mal’Ganis) zwerbuje zarażonych do swoich szeregów. Pojawia się wybór „mniejszego zła”. Arthas nie może pogodzić się z tym co musiał zrobić i ściga Mal’Ganisa przez ocean. Ogarnięty żądzą zemsty, ignoruje rozkazy odwrotu i niszczy statki swoich wojsk, obciążając winą najemników, którzy dla niego pracowali. Ostatecznie dowiaduje się o Ostrzu Mrozu(eng. Frostmourne), które pozwoli mu rozprawić się z wrogiem. Jest tak zaślepiony, że po zdobyciu broni porzuca ogłuszonego przyjaciela. Finał pierwszej części historii jest niestety smutny, ponieważ po zabiciu Upiornego Władcy Arthas dzięki legendarnej broni jednoczy się z tym, który stworzył tą samą plagę, z którą książę walczył i dokonał tylu poświęceń. A to dopiero przedsmak. Żeby się już tak nie rozpisywać: Arthas staje się pierwszym rycerzem śmierci, zabija swojego ojca a następnie swojego byłego mistrza. Wskrzesza nekromantę, którego wcześniej wyeliminował po to, aby sprowadzić do Azerothu coś, dla czego plaga miała pełnić jedynie funkcję przedpola – płonący legion(eng. Burning Legion). Potem zdarzyło mu się jeszcze zlecić zabicie swojego przełożonego wśród Upiornych Władców ale to już akurat pikuś. Tu kończy się na razie rola Arthasa, który jednak powraca w dodatku „The Frozen Throne”. Król Lisz(eng. Lich King) jest zagrożony, a jako, że tak naprawdę on jest źródłem mocy Arthasa i jego jedynym mocodawcą, Arthas rusza z odsieczą mimo, że staje się coraz słabszy. Ostatecznie niszczy zagrożenie i jednoczy się z Królem Liszem całkowicie, lecz dokonuje tego w taki sposób, że to on jest główną częścią świadomości owej istoty, sam staje się Królem Liszem. Powraca później jeszcze w Word of Warcraft: Wrath of the Lich King jako tytułowy przeciwnik, ale myślę, że wystarczy nakreślania postaci.

 

Myślę, że po nieco przydługim opisie pora na argumenty. Arthas jest bardzo dynamiczną i barwną postacią. Na początku jest dobrym przywódcą i rycerzem światła, kiełkuje w nim jednak gniew i żądza zemsty. Jako przyszły król, chce ratować swój lud za wszelką cenę. W pewnym momencie orientuje się, że wszystko zaszło za daleko i po prostu idzie za ciosem. Wykorzystuje to, że moce, z którymi nie może się równać traktują go jak narzędzie i chce na tym wszystkim coś ugrać, co zresztą mu się udaje.

            Arthas jest też pierwszą postacią, do której tak bardzo się przywiązałem (mimo, że gra była z założenia grą strategiczną) i pierwsze ukończenie kampanii było dla mnie bardzo emocjonujące(niekoniecznie mam tu na myśli euforię), było mi przykro, że „taki obiecujący chłopak wyrósł na takiego drania”. Do gry wracam często i średnio raz w roku kończę kampanię. Teraz patrzę na tą postać zupełnie inaczej, jednak nadal jestem po ogromnym wrażeniem jego historii. W świecie Warcrafta jest wielu barwnych bohaterów i ciekawych historii, do Arthasa mam jednak największy sentyment.

Przepraszam za długość posta i być może przynudzanie, ale chyba za bardzo się wczułem i tak jakoś wyszło;) Krócej się nie dało:P 

 

Gorn88
Gorn88 sob., 2012-09-08 18:21

Geralt - wygadany zabójca

Postaram się jak najmniej spoilerować :)

Wiedźmin Geralt z Rivii jest naprawdę bardzo wyrazistą postacią, która przekonała mnie do siebie jak nikt inny. Znałem go juz na kilka lat przed odpaleniem Wiedźmina  1, z doskonałej "Sagi o Wiedźminie" autorstwa Andrzeja Sapkowskiego i juz wtedy był najlepszą postacią jaką spotkałem w jakimkolwiek wyimaginowanym świecie.

Prawie całe swoje dzieciństwo spędził w wiedźmińskiej szkole, gdzie przygotowywał się do wykonywania swojej  przyszłej profesji, czyli do zabijania potworów. Brał udział w wielu morderczych treningach, które miały go zahartować, uczynić silnym i wytrzymałym. Przeszedł proces mutacji i poddawał się wielu próbom, które miały zrobić z niego zabójcę doskonałego, zabijającego bez skrupułów, nie mającego emocji i nie myślącego o niczym innym niż tylko o znalezieniu i wykończeniu swojej ofiary. Proces mutacji nie powiódł się w pełni, nasz bohater co prawda stał się niezwykle silny i odporny, jednak nie wyzbył się emocji. Przez to zachowywał się jak każdy inny, szary człowiek. Miał swoje wzloty i upadki, przeżywał romanse, czuł przyjażń i nienawiść.

W pierwszej, grywalnej części Wiedźmina Geralt stracił pamięć, i praktycznie wszystkiego musiał uczyć się od nowa. Rozpoczynamy w Kaer Morhen, szkole Wiedźmińskiej w której Geralt spędził większość swojego dzieciństwa. Już od początku jesteśmy wrzuceni w wir wydarzeń, które zmuszą naszego bohatera do odrąbania pokaźnej ilości czerepów. Trzeba również napisać, że Geralt dzięki swojej przeszłości i treningach, jest w stanie żwawo wywijać mieczem, i odrąbywanie głów (Czy to ludziom, czy potworom) przychodzi mu z wielką gracją. Po drodze do celu, Geralt wplątuje się w konflikt na tle rasowym. Spotyka również wiele postaci, które znane są z kart książek, lub też takich, które zostały stworzone specjalnie na potrzeby gry. Z prawie wszystkimi postaciami nasz bohater jest w stanie porozmawiać, a trzeba wiedzieć, że Geralt ma wygadane. Jego odzywki nie raz wprowadziły mnie w  śmiech, nie raz w stan głębszego zastanowienia. A odnośnie rozmów, trzeba jeszcze napisać, że Geraltowi użyczył głosu ( Bardzo dobrego, klimatycznego i pasującego do postaci ) Pan Jacek Rozenek. Mam szczerą nadzieję, że zrobi to samo w części 3. W trakcie gry pojawia się też wątek miłosny, w którym będziemy musieli wybrać jedną z przedstawicielek płci pięknej jako partnerkę dla Geralta i opiekunkę pewnego bardzo zżytego z naszym bohaterem dziecka.

W drugiej części Wiedźmina, zatytułowanej "Zabójcy Królów" Geralt ląduje w więzieniu. Nie wiadomo za co, tego dowiadujemy się dopiero po jakimś czasie rozgrywki. Tak samo jak w części pierwszej, nasz Wiedźmiński bohater już od samego początku jest wplątany w wir wydarzeń, które skłonią go do odwiedzenia sporego kawałka świata, oraz stoczenia pokaźnej ilości potyczek. Jako że walka to wiedżmiński zawód, Geralt wymachuje swoimi mieczmi z ogromną gracją. Ponownie jesteśmy wplątani w konflikt na tle rasowym i zależnie od tego którą stronę wybierzemy, Geralt zwiedzi inny kawałek świata przeżyje zupełnie inną historię, spotka zupełnie inne postacie. Rozmowy nadal są miejscami zabawne, miejscami wprowadzające w zadumę ( Nie wiem dlaczego, ale rozmowa z Trollem w bodajże 2 akcie najbardziej utkwiła mi w pamięci :) ) . Dubbing był zrobiony bardzo dobrze, a Geraltowi ponownie głosu użyczył Pan Jacek Rozenek.

Podsumowując, Geralt jest postacią, która zapadła mi w pamięć i jestem pewny, że zbyt szybko się z niej nie wydostanie. Najbardziej cenię go za jego charakter, dla bliskich był w stanie skoczyć w ogień, dla wrogów natomiast nie miał litości. Pokonywał wszystkie przeciwności, które stawały mu na drodze do celu, bo w końcu go osiągnąć. Przy kubku czegoś mocniejszego zamieniał się w filozofa i razem ze swoimi kompanami potrafił rozmawiać przez całą noc na tematy poważne w przekomiczny sposób.

BalTaZar
BalTaZar sob., 2012-09-08 18:41

Bohater: Torque Gra: The Suffering

Skazany za zamordowanie swojej żony i dzieci Torque zostaje skazany na karę śmierci. Do wykonania wyroku ma przebywać w więzieniu Abbott. Sam Torque twierdzi, że nic nie pamięta. Jednak są dowody, które świadczą przeciwko niemu. Cóż to za bohater, spytacie. Wszak brutalne zamordowanie swojej żony i swoich dzieci nie jest heroicznym czynem. Coś jednak nie chce, żeby Torque został stracony. Niedługo po sprowadzeniu Torqua, w więzieniu ma miejsce trzęsienie ziemi. Z ciemności wyłaniają się okrutne bestie, które demolują całe więzienie, zabijając więźniów i strażników. Torque jako, że postawny z niego chłop z monstrami radzi sobie wyśmienicie. Gorzej natomiast jest jeśli chodzi o zaburzenia psychiczne, które nawiedzają naszego bohatera. Mimo iż z początku Torque nie wzbudził u mnie pozytywnych odczuć, to wraz z postępem w grze moje nastawienie do niego zmieniło się. Mamy bowiem wybór. Torque zaczyna słyszeć głosy. Dwa głosy. Jednym z nich jest głos jego żony, który odzywa się w nim, kiedy dokonuje dobrych uczynków, pomaga tym który przeżyli. Drugi głos Torque słyszy gdy zabija niewinne osoby. Te głosy odzwierciedlają jego dwa odmienne charaktery. Gdy Torque idzie za drugim głosem, jest rozrywany przez wyrzuty sumienia, zaś gdy stara się być dobrym, budzą się w nim niepowstrzymane żądze mordu, których opanowanie jest dla niego ogromnym wysiłkiem i niesie ze sobą mnóstwo cierpienia. To my możemy wybrać jak potoczą się jego losy. Utożsamiamy się z nim. Rozumiemy dokładnie co dzieje się w jego głowie. I to właśnie dlatego jest on moim ulubionym bohaterem. 

beatakoc00
beatakoc00 sob., 2012-09-08 23:49

Miss Fortune

Moją ulubioną postacią z gier, w które obecnie pogrywam jest Miss Fortune z League of Legends. Mam wykupione jej wszystkie skiny i gram praktycznie tylko nią. Jak na piratkę jest bardzo urocza. Gdy biega pojawiają się za nią serduszka i na pewno każdy pirat jest w niej zakochany tak jak i ja jestem :) Uwielbiam nią grać gdyż mogę biegać szybciej niż inni bohaterowie i zawsze udaje mi się nią uciec nawet z największych opałów. Gram nią niezależnie od zmieniających jej statystyki patchy i dlatego mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to moja ulubiona bohaterka z gier.

ItWasntMe
ItWasntMe ndz., 2012-09-09 18:55

Wybacz, że się przyczepię...

@beatakoc00:

...ale z tego co wiem, to Miss Fortune jest łowcą piratów, a nie piratem;)

majordoktor
majordoktor ndz., 2012-09-09 00:00

Hail to the king bejbe!

Jest krótko ściętym, przypakowanym prostakiem w ciemnych okularach z cygarem w zębach i głupim uśmiechem. Do tego mordercze uzbrojenie, gigantyczne ego i sypie tekstami z filmów akcji z lat 90. Otaczają go strpitizerki a jedynym zajęciem jest ratowanie świata przed hordami kosmitów. Teraz w grach nie ma już takich postaci... Strzelanie z rakietnicy do paskudnych obcych było jedynym powodem dla którego zapisałem się na kółko informatyczne w podstawówce hehe. Duke Nukem nigdy nie był zainteresowany rozmową ze swoim dowódcą/królem/starcem z wioski/ zakłopotanym kupcem/ niewiastą w potrzebie. Miał jeden cel - uratowanie świata. Nie musiał w tym celu znaleźć starożytnego artefaktu czy magicznej broni albo rozwiązać innej bzdurnej zagadki. Wystarczyły mu kopniaki z glana w świńskie gęby lub troche bardziej wyszukane uzbrojenie jak broń która zmniejszała ufoki, zamrażała go, strzelała atomami, rakietami czy granatami. Wcielając się w postać Duka trzeba było mieć jedynie refleks i dobrego cela a w zamian dostawaliśmy setki ciał rozszarpanych potworów pod nogami, genialne teksty Księcia i czystą satysfakcję z wyczyszczenia poziomu z "tych złych". Sam sposób w jaki mój ulubiony bohater kończył spotkania z bossami jest godny uwagi. 5 minutowy dramatyczny dialog po pokonaniu bossa? Nie-e! Duke po prostu pakował w niego cały magazynek, a gdy paskuda padła, ściągał portki i pokazywał co myśli o innych gatunkach heh. Nie targały go emocje, problemy czy tragiczne wybory jakie mają dzisiejsi bohaterowie gier. Wycelować, strzelić i nie dać się zabić i uratować parę lasek (czy tam świat) - tylko to liczyło się dla Duka. Niestety ostatnia odsłona jego przygód nie była perełką tak jak Duke Nukem 3D, ale i tak pokazywała to co w nim najlepsze. W trybie single player przygoda jaką daje nam wcielenie się w Duka, nie jest równa z ofertą żadnej innej gry. Z uśmiechem na ustach ratujemy panienki (znaczy się świat hehe) nie zaprzątając sobie głowy wydumanymi problemami jakie męczą innych bohaterów. Na szczęście istnieją gry MMORPG, w których zawsze (jeżeli gra na to pozwala) tworzę postać która wygląda jak Duke i staram się przełożyć niepowtarzalny klimat jaki roztacza wokół siebie ta postać, w czasach kiedy w grach chodziło o zabawę i odreagowanie. Wyobraźcie sobie postać Duka w świecie Guild Wars i przyznajcie - chcielibyście mieć koghoś takiego w drużynie. Kogoś kto nie zastanawia się 15 minut nad strategią, tylko wyrywa się pierwszy i zabija wszystko co się rusza, kogoś kto rozwodzić się nad tym co wypadło z bossa, sypnie tani ale śmieszny tekst czy po prostu pomoże Ci uratować cały świat hehe. Każda gra potrzebuje postaci takiej jak Duke.

Shranter
Shranter ndz., 2012-09-09 00:54

Gwen - Gwen Thackeray

Urodzona w Askalonie , Gwen była świadkiem strasznych rzeczy w młodym życiu, widząc zarówno swój kraj i rodzinę, zniszczoną przez Popielców. Pod Searing, została schwytana i zniewolona przez Popielców, ale uciekła i udała się na północ, gdzie znalazła innych ludzkich wygnańców.

Za swój dom wzieła Eye of the North, a dokładniej siedzibie Ebon Vanguard, gdzie służyła kapitanowi Langmar. Była jedną z najbardziej zaciekłych obrońców Askalonu, zdecydowana, przemyślanej i dogłębnej zemsty na tych, którzy zniszczyli jej dom. Gwen przetrwała na obrzeżach terytorium Popielców latami, oglądając ich jak niszczyli jej marzenia i piękną ojczyznę. Nie pozostało jej nic, ale wspomnienia i gniew, sprawiły, że się nie załamała.

Po upływie 200, w Tyrii nadal nie zapomniano jej imienia, a Charrowie odnoszą się do niej jako "Goremonger" ze strachu, nienawiści, czy szacunku.

PainGor
PainGor ndz., 2012-09-09 19:16

Kratos bohater gry God of War

Kratos- GOD OF WAR
Kratos jest głównym bohaterem gry z serii God of War. Postać ta występuje również w grze Soul Calibur: Broken Destiny jak i w 9 części Mortal Kombat. W serii, Kratos wyrusza na serię często zmuszeni przygody w próbach uniknięcia katastrofy lub zmienić swój los. On jest zazwyczaj przedstawiana jako nieświadomy wszystkim w realizacji tych przygód, często angażując się w działania moralnie dwuznacznych i wykonywania aktów skrajnej przemocy. Każda przygoda stanowi część sagi z zemsty, jako główny temat, dostarczając dodatkowych informacji na temat początków Kratosa (ostatecznie okazuje się być półbogiem ) i relacji z rodziną i bogami. PS. Mógłbym o samym Kratosie napisać jeszcze dużo, ale nie chce nikomu popsuć zabawy z gry jeżeli jeszcze jej nie przeszedł.

PainGor
PainGor ndz., 2012-09-09 19:17

sry

@PainGor:

Dziwnie wygląda mój komentarz ponieważ pierwszy raz biorę udział w takim konkursie i nie wiedziałem jak to wszystko będzie wyglądać

Puryfi3d
Puryfi3d ndz., 2012-09-09 19:51

Mhm, zgłoszenia były DO 9

@PainGor:

Mhm, zgłoszenia były DO 9 września a nie do 9 włącznie. Więc tak, widać że 1-wszy raz. :)

Tellur
Tellur ndz., 2012-09-09 22:48

Wystarczy popatrzeć na

@Puryfi3d:

Wystarczy popatrzeć na ostatnie konkursy - ostatnio np. konkurs był do 10 sierpnia i dnia 10 sierpnia administracja zachęcała do wzięcia udziału w konkursie tych, którzy jeszcze nie zgłosili swoich prac. Ogólnie to prawie zawsze tak jest, że "do" znaczy włącznie ;)

Puryfi3d
Puryfi3d pon., 2012-09-10 16:45

Od niedawna odwiedzam stronę

@Tellur:

Od niedawna odwiedzam stronę więc może i faktycznie tak jest, sorki za błąd :)

Tellur
Tellur ndz., 2012-09-09 22:54

Dovahkiin - TES V: Skyrim

Zapytasz mnie, kto jest moim ulubionym bohaterem?

To z pewnością ktoś, kogo nazwano nieustraszonym fighterem.

Tak, odpowiedź jest prosta i nader oczywista:

Dovahkiin po Skyrim wędrujący, niczym sarna krwista.

Me oczy nie ujrzały nikogo z tak wielką odwagą,

Jednak nie wszyscy witali go z należytą powagą.

Każdy, kto nie ukazał Smoczemu Dziecięciu szacunku,

Doznawał po chwili wyłącznie mrocznej śmierci pocałunku.

Lecz pamiętajmy, Dovahkiina bali się nie tylko ludzie,

Niejednemu smokowi sieknął mieczem porządnie po udzie.

Nie czuł strachu przed gadami ogniem ziejącymi,

Walczył ze szkieletami, powszechną bojaźń budzącymi.

Obchodził wielkie miasta i malutkie wioski,

Wszędzie mówili o nim: "Jest po prostu boski!".

Siał zniszczenie wśród gadzin, by ludzkość ocalić,

Potrafił trzaskać mieczem oraz zaklęciami walić.

Nie bał się podróży po terenach górskich i mroźnych,

Zostawiał za sobą martwe cielska przeróżnych istot groźnych.

Pragnął potężne i zabójcze smocze krzyki poznawać,

By ich śmiercionośnymi efektami później się napawać.

Ocalić chciał w końcu całe Skyrim rozległe,

Więc ogromne smoki zostawiał za sobą poległe.

Ktoś znajdzie lepszego od Dovahkiina bohatera?

Nie, takiego herosa nie widziała jeszcze nasza era.

Taki ktoś, to nie żadna sztuczna i płochliwa menda,

Dovahkiin to po prostu wciąż żywa legenda.

Tellur
Tellur ndz., 2012-09-09 23:03

Przypadkowy błąd

@Tellur:

Przez przypadek wkleiłem niepotrzebne linie tekstu (praca konkursowa powinna zaczynać się od słów "Zapytasz mnie, kto jest moim ulubionym bohaterem?"). Proszę administrację o usunięcie zbędnego "wstępu".