Grand Theft Auto V: Wrażenia z pokazu, czyli nowe GTA w akcji

Grand Theft Auto V

Franklin, Michael i Trevor, czyli bohaterowie gry Grand Theft Auto V. Premiera: 17 września

Chcemy zrobić najlepszą grę w historii. Chcemy, by nasza gra była najlepiej sprzedającym się produktem rozrywkowym w historii. Na jakim etapie jest realizacja obietnic twórców gry Grand Theft Auto V?
Przedstawiciel Rockstara, który prowadził warszawski pokaz gry nie owijał w bawełnę. Inna sprawa, że nie były to zbyt odkrywcze stwierdzenia. W końcu spełnienia tej pierwszej obietnicy spodziewa się – lekko licząc – kilkanaście milionów graczy.

Co zobaczyliśmy na pokazie?
Chyba największe wrażenie robi wielkość świata. Już w pierwszych informacjach zapowiadano, że będzie to największy świat w historii gier Rockstar. Gadać to jedno, zobaczyć to drugie.
Pokaz rozpoczął się od skoku. Skoku jednego z trzech bohaterów, których poczynaniami będziemy sterować w grze.
W tym wypadku padło na najmłodszego z nich, czyli Franklina.
Swobodne opadanie na uroczymi terenami leśnymi nieopodal miasta Los Santos było niezłym sposobem na pokazanie skali gry. Olbrzymiej.

GTA V

Lasy i góry po horyzont. Zanim Franklin doleciał, można by zjeść obiad, gdyby nie to, że widoki robiły naprawdę duże wrażenie. Pod nami lasy, w oddali lotnisko, morze, wyspy…
W końcu Franklin ląduje przy jakiejś urokliwej rzeczce. Tuż przy kamperze, którym dwóch wędkarzy przyjechało na ryby.

W tym miejscu prowadzący pokaz przełączył się na Trevora. Widok stopniowo się oddalił i przeniósł nad inny fragment okolic Los Santos.
Plaża, szum fal i kilka trupów. Tu się budzi Trevor. Kiedyś pilot wojskowy, aktualnie psychopata. Przełączając się między poszczególnymi postaciami możemy ich zastać w dziwnych sytuacjach – w końcu prowadzą one własne życie i nigdy nie wiadomo, w jakim momencie ich znajdziemy (w każdym razie w trakcie zabawy mamy mięć dużą swobodę w wyborze tego, kim gramy. Właściwie pełną, poza konkretnymi misjami).

W tym akurat wypadku nie wiedział tego nawet chyba sam Trevor. W gaciach, z przekrwionymi oczyma, jakimiś ranami… Jak psychopata, to psychopata.

GTA V

Ale tym razem Trevor posłużył do tego samego, co Franklin, tylko drogą wodną. Trevor wybrał się na przejażdżkę motorówką po spienionych falach wokół jednej z wielu wysepek usianych na wodach otaczających Los Santos.
Dobrze wrażenie robiły całkiem spore fale na których łódź zachowywała się nad wyraz realistycznie. A była to dobra łódź, bo wyposażona w sprzęt do nurkowania, z czego prowadzący pokaz szybko skorzystał i zanurkował.

GTA V

Pod wodą też jest ciekawie i ładnie. Tu ławica ryb, tam wrak jakiegoś statku… I człowiek zaczyna się zastanawiać, ile będzie potrzebować czasu, żeby to wszystko zwiedzić? Żeby w ogóle do jakiegoś miejsca dojechać/dolecieć/dopłynąć?

A jeszcze nawet nie zajrzeliśmy do Los Santos…

Tu za przewodnika robi Michael. To były kasiarz, który został objęty programem ochrony świadków i wraz z rodziną wylądował w Los Santos. Tu ważne jest sformułowanie „wraz z rodziną”, bo już na pierwszych zwiastunach mogliśmy się przekonać, że jego pożycie z żoną do udanych nie należy. A stosunki z dziećmi układają się jeszcze gorzej. Nic dziwnego, że facet szuka sobie ciekawszych zajęć i często znika z domu.

A my ruszamy razem z nim na przechadzkę po bulwarze.
Tu kino, tam kasyno, po drodze sklepy, fast foody, a tu Michael robi zdjęcia prezentując nam swojego smartfona. Jednak w mieście już widać, że gra jest prezentowana na obecnej generacji konsol. Owszem – wielkość świata robi wrażenie, ale to przekłada się trochę na jakość niektórych detali i tekstur. Tego jednak można się było spodziewać.

Wracamy do Michaela, bo na mini-mapie pojawił się znany z serii znak zapytania. To jakaś miejscowa celebrytka ukrywa się przed zgrają paparazzi.
Czy możemy jej pomóc?
Ależ oczywiście, że możemy.
Wskakujemy do sportowego wozu, zabieramy gwiazdę i uciekamy przed fotobandziorami na skuterach.

Przy okazji GTA IV część graczy narzekała na model jazdy. Tu wygląda on lepiej; nieco bardziej realistycznie, choć trudno o jakieś szczegóły, kiedy się tylko ogląda. W każdym razie wyglądało to dobrze – zwłaszcza, że jechaliśmy po zmroku wokół wzgórza z wielkim „hollywódzkim” napisem. Po odstawieniu gwiazdki do domu przyszła pora na to, co w GTA V najważniejsze: napady.

GTA V

W pokazie pominięto fazę planowania napadu i zdobywania sprzętu (broń, przebrania – w tym wypadku były to robocze stroje z zabawnymi maskami, które widzieliście już pewnie na screenach). Nasza trojka szybko obgadała plan i zabrała się do roboty.

Michael wskoczył do śmieciarki. Trevor udał się na punkt obserwacyjny, a Franklin w pomocy drogowej zaczaił się w bocznej uliczce.
Po sygnale od Trevora, że zbliża się bankowa furgonetka, śmieciarka tarasuje drogę.
W bankowóz uderza drugi wóz.
Jeszcze chwila, jeszcze tylko mała eksplozja i nasza trójka właśnie zrobiła się bogatsza.

Problem w tym, że na miejscu dość szybko pojawiła się policja.
W takich sytuacjach  przełączanie się między bohaterami daje bardzo dobry efekt. Każdy z nich lepiej radzi sobie z niektórymi aspektami. Ulokowany w punkcie obserwacyjnym Trevor zdejmuje ze snajperki nadciągające posiłki. I policyjny helikopter.
Franklin ostrzeliwuje się zza murka. A Michael  rzuca się w sam środek strzelaniny.

GTA V

Ponoć warto będzie często przełączać się między postaciami. Nie tylko dlatego, że w ten sposób ułatwiamy sobie rozgrywkę i mamy więcej opcji, ale też po to, by sprawdzić, jak sobie radzą. W końcu mogą zginąć.

Przeskoki – kiedy cała trójka jest blisko siebie – są dość szybkie i nie wydaje się, by miało to jakoś źle wpływać na tempo i płynność rozgrywki.

Tym bardziej, że sama walka tez zapowiada się lepiej niż w GTA IV. Człowiek z Rockstara często podkreślał, że wykorzystali tu swoje doświadczenie z prac nad ubiegłorocznym Max Payne 3, w którym przecież walka była zrealizowana bardzo dobrze. I w sumie tak to właśnie wyglądało.

W końcu naszej trojce udało się wyeliminować wszystkich przedstawicieli policji i uciec z miejsca napadu. Każdy w swoją stronę; do przygotowanego wcześniej samochodu. Trzeba się jeszcze było pozbyć śmieciarki w jakimś rzadko uczęszczanym miejscu i gotowe.

A to był tylko „poboczny” skok. W końcu osią napędowa całej gry mają być wielkie skoki czy napady; znacznie bardziej rozbudowane i to począwszy od fazy planowania, organizowania zaplecza logistycznego po wybór planu ataku (od frontu? A może z ukrycia?).

GTA V

Zresztą w grze będzie jeszcze mnóstwo rzeczy, których nie pokazano (i o których pewnie jeszcze nie słyszano). Ma być rewolucyjny multiplayer. Ma być mnóstwo modyfikowania – od stroju po samochody. Tu zmienimy fruzurę, tam zrobimy tatuaż. Albo odpicujemy samochód. Czy to wizualnie (kolor, felgi, spojlery, etc), albo podłubiemy przy silniku i zawieszeniu.

I
jeszcze dziesiątki różnych zajęć: wyścigi, okradanie bankomatów, base jumping, polowanie, kupowanie nieruchomości, joga, golf (ponoć całkiem rozbudowany), tenis, dziesiątki; jeśli nie setki wyzwań (na przykład numery kaskaderskie).

Grand Theft Auto V wydaje się być zbiorem najlepszych i sprawdzonych rozwiązań z poprzednich odsłon czy innych gier studia Rockstar (Max Payne 3 i Red Dead Redemtion).

Na pewno jest największą grą. Taką „wszystkomającą”, gdzie po kilkunastu godzinach graniach okaże się, że właściwie dopiero zaczynamy zabawę. A przy tej całej masie zadań, wyzwań, misji, skoków, napadów, lotów, przejażdżek zapewne szybko zapomnimy o elementach, które w praniu mogą wyjść nieco gorzej.

Mówiąc krótko: nawet tak krótka i wyrywkowa prezentacja zrobiła wrażenie. A twórcy gry są na najlepszej drodze do tego, by zrealizować swoje obietnice. I nie sposób odmówić im rozmachu.

GTA V

Zdjęcia

  • Grand Theft Auto V
Komentarze
ytong77
ytong77 pt., 2013-05-24 15:05

Must Have

Aż sie nie moge doczekac, jak ta gra będzie wyglądała na PC i nowych konsolach

MicMus
MicMus pt., 2013-05-24 15:40

. . .

@ytong77:

O ile będzie wyglądać ;p Póki oficjalnie tego nie potwierdzą nie napalm się na grę by się nie rozczarować. Co do samej gry strach pomyśleć co będzie w następnym GTA. Mam tylko nadzieje, że granie trzeba bohaterami będzie znośne i nie przyprawi nas o nerwicę.

Bazinga
Bazinga pt., 2013-05-24 15:50

Żeby tylko nie przehajpowali:)

Tyle naobiecują i będzie rozczarowanie, bo każdy czeka na niewiadomo co. Jak z Diablo 3:)
Ale wierze w Rockstara. To musi być wielka gra.   

szostak21
szostak21 pt., 2013-05-24 18:26

Ja to bym chciał walkę wrecz

Ja to bym chciał walkę wrecz jak w Sleeping Dogs, model jazdy jak z Mafii 2, grafike z Watch Dogs i troche humoru z Saint Row. Strzelanie może byc z ostatniego Maxa.

ZicZac
ZicZac pt., 2013-05-24 22:40

Właśnie stworzyłeś

@szostak21:

idealnego sandboxa.
A co do samego GTA V: mam nadzieję, że nie przedobrzą z tym ogromem. Cieszy mnie też informacja, że poza głównymi misjami można będzie grać właściwie jednym bohaterem, bo do mnie na razie ten pomysł z trójką nie trafia.