Gothic, czyli wiecznie żywa legenda

Gothic, czyli wiecznie żywa legenda, na konkurs

Fot. Tellur

Przed uruchomieniem Gothic-a nie miałem jeszcze ulubionej gry single player. Po ostatecznym wyjęciu płyty z napędu to się zmieniło. I spróbujcie zgadnąć, jaka produkcja nią została? Saper? Nie. Pasjans? Nie. No dobra, nie będę was trzymał dłużej w niepewności: Gothic!
autorem artykułu jest tellur, użytkownik GRA.PL
zobacz wszystkie teksty użytkowników w GRA.pl » 
Logo GRA.PL

Jednym z rewelacyjnych elementów tejże produkcji jest postać Bezimiennego. Bardzo łatwo się z nim utożsamić, a przede wszystkim posiada chyba najlepszy charakter, jaki mógłby mieć bohater rolpleja stworzonego przez Piranha Bytes. Na dodatek jego teksty idealnie wpasowują się w klimat gry. Jednym zdaniem: jest to jedna z tych „growych" postaci, których się nie zapomina. Ale dlaczego zacząłem właśnie od bohatera? Dlatego, że recenzja ta napisana została w formie wywiadu z głównym bohaterem gry.

PEWNEGO RAZU...

W jaki sposób zacząłeś swoją przygodę?

- Król Rhobar II miał tylko jednego, niezwykle groźnego wroga: orków. Wyniszczająca wojna trwała już dość długo, a ludzie wciąż nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Ratunkiem miała okazać się broń wykuta z magicznej rudy, która wydobywana była w kopalni położonej w Górniczej Dolinie. Niestety mieliśmy zbyt mało górników, więc król postanowił wysyłać do pracy każdego przestępcę. Aby uniemożliwić więźniom ucieczkę, Rhobar II nakazał największym magom utworzyć nad kopalnią magiczną osłonę. Jednak coś poszło nie tak i cała Górnicza Dolina została otoczona barierą, do której można wejść, lecz próba wyjścia kończy się śmiercią. Więźniowie szybko opanowali dolinę i zawarli z podwładnymi Rhobara umowę. W zamian za magiczną rudę otrzymywali wszystko, co było im potrzebne do życia.
Po pewnym czasie zostałem skazany na zsyłkę w to przeklęte miejsce w celu przekazania listu magowi ognia. I tak wszystko się zaczęło. Dalszą historię opowiem Ci później, bo nie zdążymy omówić innych kwestii. Na razie powiem tylko tyle: dalej było tylko ciekawiej...

OBOZY TRZY

Wszyscy uwięzieni trzymali się razem?

- Nie, nie. Szybko widoczne okazały się podziały między więźniami. Po pewnym czasie zostały założone trzy obozy: Stary Obóz, Nowy Obóz oraz Bractwo Śniącego. Każdy skazaniec wepchnięty do Górniczej Doliny mógł wybrać jeden z nich. Ja też.

Do którego wstąpiłeś?

- Nie ważne. Istotny jest tylko fakt, że żadna z grup nie była wyraźnie lepsza od innych, przez co mój wybór nie był wcale taki łatwy.

 To może opowiesz nam o każdym obozie po kolei?

- Stary obóz położony był w centralnej części doliny. Tylko on, wydobywając magiczną rudę, handlował ze światem zewnętrznym. Najważniejszą, nadzorującą pracę członków obozu osobą, był Gomez mający siedzibę w zamku. Najniższą pozycję zajmowali kopacze, których zajęciem była ciężka praca górnika. Wyżej w strukturze Starego Obozu stały Cienie, czyli prawie obywatele. Najsilniejsi z nich otrzymywali rangę Strażników pilnujących porządku. Obóz ten zamieszkiwali również Magowie Ognia uwięzieni po nieudanej próbie stworzenia bariery nad kopalnią.
Nowy Obóz to już zupełnie coś innego. Należeli do niego obywatele zwani Szkodnikami i Najemnicy. Jego położenie na zachodzie sprzyjało uprawie ryżu. Jednak Nowy Obóz utrzymywał się z czegoś innego: kradzieży wszelkich przedmiotów otrzymywanych z zewnętrznego świata przez Stary Obóz. Mieszkańcami obozu byli również Magowie Wody.
Na bagnach, we wschodniej części doliny, mieściło się Bractwo Śniącego zrzeszające osoby oddające cześć Śniącemu. Modlili się do niego, by zniszczył magiczną barierę. Nowo przyjęci członkowie wysłuchiwali nauk mądrzejszych jako Nowicjusze. Porządku zaś pilnowali dobrze wyszkoleni Strażnicy Świątynni. Najwyższą rangę zajmowali Guru, którzy ponoć rozmawiali ze Śniącym. Obóz ten położony był na bagnie, gdzie rosła ogromna ilość bagiennego ziela, doskonale nadającego się do palenia, na które panował ogromny popyt w całej dolinie.

WITAMY W KOLONII

Jak wyglądał świat po drugiej stronie bariery?

- Jak już mówiłem, miejsce to zostało nazwane Górniczą Dolina. Jednak częściej używaną przez więźniów nazwą była Kolonia. To miejsce bardzo niebezpieczne, więc bez dobrego oręża lepiej było tu nie spacerować... Praktycznie na każdym kroku można było napotkać niebezpieczne zwierzęta, bandytów i inne, zdecydowanie gorsze paskudztwa.

 W całej Kolonii było jakieś w miarę bezpieczne miejsce?

- Trochę lepiej było w obozach i na głównych ścieżkach, jednak i na nich napotykamy zwierzęta. Pewnie jesteście ciekawi, jak Górnicza Dolina wyglądała od środka, więc spróbuję odtworzyć sobie wygląd tego niesamowitego miejsca. Znajdowały się w nim dwie kopalnie: stara i nowa. Obszar Kolonii w dużej mierze pokryty był lasami, które roiły się od wilków, krwiopijców i innych niebezpiecznych zwierząt. Wędrując po świecie, bardzo łatwo natknąć się na jakieś ciekawe miejsce czy jaskinię. W Górniczej Dolinie nie było dwóch takich samych miejsc, przez co podróżowanie stawało się nawet ciekawe. Obszar kolonii miał swój głęboki klimat.  W nocy trzeba było być szczególnie czujnym: wokół widoczne były pioruny bariery, poza tym widać było niewiele. Tak naprawdę każdej chwili mogło coś wyskoczyć, a i odgłosy niezbyt sprzyjały relaksowi. Jeśli jeszcze zaczął padać deszcz, który ograniczał pole widzenia, robiło się nieciekawie...
Przez cały czas przebywania w Górniczej Dolinie odczuwałem niezwykły klimat tego miejsca, którego po prostu nie potrafię opisać.

RPG-OWE ELEMENTY

W Kolonii mogłeś jakoś rozwijać swoje umiejętności?

- Tak. Mieszkało tam wielu dobrych nauczycieli, którzy czasem za coś, czasem bezinteresownie, pomagali mi rozwijać zdolności. Jednak zbyt częsta nauka mogłaby mnie wykończyć, więc uczyć się mogłem tylko za specjalne punkty nauki zdobywane wraz z doświadczeniem.

 Jakie umiejętności miałeś okazję zdobyć?

- Jeśli chodzi o walkę, rozwijałem walkę bronią jednoręczną, dwuręczną, łukiem oraz uczyłem się kręgów magii. Poza tym znaleźć można było także ludzi uczących kradzieży, myślistwa, kowalstwa itp. Ogólnie – było co rozwijać.

TO MÓJ MIECZ, JEST WIELE INNYCH, ALE TEN JEST MÓJ...

Jak zdobyłeś ekwipunek po drugiej stronie bariery?

- Chodząc po Górniczej Dolinie, znajdowałem różne bronie. Jednak były one zardzewiałe lub po prostu nie zadawały dużych obrażeń. Lepszy oręż nabyć można było u handlarzy znajdujących się w obozach. Wybór był spory: od pałek, przez łuki i kusze, po potężne topory i dwuręczne miecze. Podobnie sprawa miała się ze zbrojami, tyle że nie leżały one na otwartej przestrzeni. Warto było zbierać różne rośliny, które mają podobne działanie do eliksirów. Mogłem podnosić wszystko, co chciałem, bo nie miałem ograniczonego miejsca w „plecaku". Dobrym sposobem na zarabianie było odbieranie przedmiotów pokonanym wrogom, czasem nosili przy sobie coś ciekawego. Często napotykałem się również na kufry, które – czasami za pomocą wytrycha, czasami bez – mogłem otwierać.


WERDYKT

Gdy gramy w Gothic'a, trudno dopatrzeć się w nim większych wad. Oczywiście, bugi pojawiają się i w tej produkcji, ale zdarzają się niezbyt często i praktycznie nie mają wpływu na rozgrywkę. Silnik gry nie radzi sobie czasem z różnymi sytuacjami, co skutkuje np. latającymi przedmiotami czy wchodzeniem na siebie tekstur. Poza tym wszystko zasługuje na najwyższą notę. Na wrażenie końcowe wpływa przede wszystkim niesamowita przyjemność, której dostarcza wspaniały klimat i równie mistrzowski scenariusz – tym elementom bez zawahania i z czystym sumieniem mogę wystawić "10". W Gothica po prostu trzeba zagrać.

Zdjęcia

  • Gothic, czyli wiecznie żywa legenda, na konkurs
Tellur
Autor:Tellur
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać