Dance Central 3: Taneczna recenzja

Dance Central 3

Dance Central 3: Polska premiera gry 19 października

Stworzyć grę, która będzie bawiła i w optymalny sposób wykorzystywała sensor Kinect nie jest łatwo. Czy twórcom kolejnej odsłony bardzo popularnej gry tanecznej ta sztuka się udała? Recenzja gry Dance Central 3.

Część gier, które miały na pudełku informację o korzystaniu z Kinecta nie powinna się tym chwalić. Na szczęście Dance Cental 3 nie należy do tej kategorii.

Gra robi dobre wrażenie już od samego początku, a to za sprawą największej nowości, czyli trybu fabularnego. W końcu jak opowiedzieć historię w grze aby była ona wciągająca i interesująca, a przy tym nie powielała schematów znanych z dużego ekranu?

W grze nie będziemy zbuntowanym nastolatkiem, który po zmianie szkoły usiłuje tańcem udowodnić, ile jest wart. Nie będziemy także pracowali jako barman, a w wolnych chwilach uczyć dzieci tańca, jednocześnie marząc o wielkiej karierze na parkiecie. Patric Swayze nie wyskoczy również z ekranu.

Ekipa ze studia Harmonix, twórcy takich hitów jak Guitarhero czy Rockband, uczyniła nas agentami Dance Central Inteligence (DCI). Już na samym początku trybu fabularnego, goszcząc w głównej siedzibie DCI, musimy przejść egzamin na agenta.
Nie będziemy słuchali wykładów, ani rozwiązywali testów na papierze. Naszym papierem jest parkiet, a ciało długopisem. Jeżeli pokażemy, że potrafimy tańczyć, zostaniemy przyjęci i wybierzemy się w podróż w czasie aby ratować świat.

Okazuje się bowiem, że szaleniec Tan chce zniszczyć Dance Central. Stąd musimy przenieść się w czasie do lat 70. i w kolejnych utworach odkryć specjalne "kroki mocy". Zabawa jest przednia, bo zaczynamy od stylu Boogie oraz Disco tańcząc do doskonale znanych kawałków. Gdy nam się powiedzie, czekają jeszcze kolejne dekady (łącznie pięć) z charakterystycznymi dla nich krokami, stylami muzycznymi oraz utworami.
I jest też Macarena.

Należy podkreślić, że w trzeciej części gry boombox, który odtwarza muzykę, zasilany jest gwiazdami, które zdobywamy w tańcu. Aby zebrać ich odpowiednią ilość i przenieść się do innej epoki będziemy musieli wielokrotnie walczyć z układem do tego samego utworu. Daje to dużą motywację i frajdę. Zwłaszcza, gdy widzimy, że idzie nam coraz lepiej.

Co więcej, cały tryb fabularny możemy przejść w trybie kooperacji, gdzie nasze osiągnięcia się sumują i pomagają zaliczyć poszczególne utwory. Aby przejść na najłatwiejszym poziomie fabułę, wystarczy 5 godzin. Następnie odsłaniają się wyzwania w poszczególnych epokach.

Główne podstawy gry nie zmieniły się od części pierwszej. W dalszym ciągu musimy naśladować ruchy taneczne prezentowane przez awatary (czyli agentów DCI) na ekranie. Pomagają nam w tym specjalne karty wyświetlane z boku, które pokazują nadchodzące układy.

Jeżeli nie radzimy sobie z jakimś krokiem, możemy skorzystać z trybu warsztatowego i rozłożyć cały utwór na części pierwsze. Poza częścią fabularną i warsztatową, mamy tryb wyzwania, walki, fitness, popisy ekip oraz imprezy. Dwa ostatnie są nowością w Dance Central 3. Producenci zachwalają, że może w nie zagrać aż osiem osób. Należy zaznaczyć, że sensor rozpoznaje raptem dwie osoby na raz, a rozgrywka toczy się z podziałem na drużyny. Zasady rozgrywki gracz może dowolnie zmieniać i ustawiać.

Do wyboru jest wiele ciekawych opcji. Np dwie osoby mogą tańczyć do jednego utworu w sposób dowolny tak, aby sąsiad obok nie potrafił odtworzyć kroku. Jeżeli mu się to uda, dostanie dodatkowe punkty.

Nieźle też wypada opcja tworzenia kroków. Polega na tym, że zawodnicy na zmianę tańczą wymyślony przez siebie krok, a gra zapisuje go jako kartę. Na sam koniec karty zostają wymieszane, a tancerze walczą o punkty przez cały utwór.

Fajnym pomysłem jest sposób rozpoczęcia gry w trybie imprezy – należy przybić piątkę z innym graczem.

Szkoda tylko, że nie ma gier idealnych.
Pierwsza wada Dance Central 3, to słabe polskie tłumaczenie. Głosy postaci są  sztuczne, dialogi napisano w sposób sztywny, gdzieniegdzie wrzucając młodzieżowy slang. Często zdarza się, że słyszymy angielski dialog, a po chwili w cudowny sposób zamienia się w język polski. W trybie kariery usłyszymy też wyraźny i irytujący błąd w tłumaczeniu: gdy agenci DCI powiedzą, że musimy przenieść się też do początku XX w, aby zmierzyć się ze współczesnym tańcem.

Jest też inny kłopot z polskim wydaniem. W Stanach Zjednoczonych za zamówienie gry przed premierą dostajemy kilka dodatkowych utworów za darmo. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. U nas dostaniemy pudełko z płytą i kartką z informacją o możliwości importowania utworów z poprzednich części gier. Jeżeli mamy poprzednią część, to żeby zaimportować z niej muzykę musimy dodatkowo zapłacić ok. 15 zł.

WYROK
Dance Central 3 na Kinect to bardzo udana gra. Wyważone tryby trudności pozwalają na dobrą zabawę dla osób, które z zawodowym tańcem mają tyle wspólnego co Krzysztof Ibisz, jak i zawodowcom.
Do tego fajny tryb kariery, udana kooperacja i jak zawsze dobrze dobrana lista utworów.
Nasza ocena: 4+/6

Zdjęcia

  • Dance Central 3
  • Dance Central 3
  • Dance Central 3
  • Dance Central 3
  • Dance Central 3
Wielki fan technologii Kinect na Xbox.
Jakub Markiewicz
Autor:Jakub Markiewicz
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać