The Book of Unwritten Tales: Recenzja z przygodami

The Book of Unwritten Tales

The Book of Unwritten Tales: Od tej gry naprawdę trudno się oderwać

Od zera do bohatera, czyli wciel się w postać małego gnoma, który ma uratować świat. Śmiejąc się przy tym do utraty tchu. Recenzja gry The Book of Unwritten Tales.

The Book of Unwritten Tales to najnowsza przygodówka od niemieckiego KING Art Games. Najnowsza? Gra została wydana w 2009 roku i mimo świetnej sprzedaży do innych krajów - w tym również do Polski - trafiła z bardzo dużym opóźnieniem. Jednak tego typu produkcje, jeżeli są dobre, nigdy się nie starzeją. A The Book of Unwritten Tales to jedna z najlepszych gier przygodowych ostatnich lat!

Wcielamy się w niej w aż trzy postaci, czyli elfią księżniczkę Ive, poszukiwacza przygód Nate'a i kluczowego bohatera, jakim jest gnom Wilbur.
Na co dzień jego życie jest szare i nudne, ponieważ pracuje on w niemal opuszczonej warowni krasnoludów. Prawie wszyscy wojownicy wyruszyli na ciągnącą się przez lata wojnę, przez co nie ma nawet z kim pogadać. Wilbur oprócz tego, że zamiata gospodę czy łapie myszy, marzy jednocześnie o wielkich epickich przygodach i zostaniu jedynym magiem w swojej rodzinie.

The Book of Unwritten Tales

Kiedy wychodzi na chwilę z lokalu tuż przed nosem spada nie wiadomo skąd gremlin uwięziony w klatce. Oznajmia, że posiada przedmiot, który raz na zawsze może zmieć przebieg wojny. Szybko wręcza nam tajemniczy pierścień i każe wyruszyć do miasta ludzi, aby spotkać się z Arcymagiem. I właśnie w ten sposób rozpoczyna się klasyczny schemat: od zera do bohatera.

Wątek fabularny gry jest w wielu miejscach mocno oklepany, ale jest to celowy zabieg. Poprzez ukazanie klasycznych schematów fantasy twórcy chcieli osiągnąć coś innego. Tutaj ujawnia się jeden z najlepszych elementów produkcji, czyli humor. Gdybym miał jakoś określić A The Book of Unwritten Tales to nazwałbym je nawet komedią fantasy.

Programiści co chwila nabijają się z gier MMO, RPG czy filmów. Wyobraźmy sobie dialogi postaci, które chcą zagrać w "prawdziwe RPG" tzn. takie, gdzie istnieje skarbówka itp., aby uciec od szarej rzeczywistości pełnej wojowników, smoków i rycerzy.

The Book of Unwritten Tales

Świetnie przedstawiona jest sytuacje, kiedy mamy odciągnąć tych bohaterów od gry, aby móc z nimi porozmawiać: powodują lagi czy zawieszanie "serwera". Żarty z Harrego Pottera, Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni, World of Warcraft i wielu innych tytułów będziemy spotykać bardzo często. Jednak mimo tej dość humorystycznej oprawy, od samego początku mamy wrażenie, że uczestniczymy w wielkiej baśniowej przygodzie.

Podobnie jest z postaciami, na które natrafimy na naszej drodze. Dawno nie spotkałem się z tym, aby bohaterowie drugoplanowi byli tak wyraziści i zabawni. Krasnoludy, rycerze, elfy, czarodzieje, a nawet gadające zwierzęta to tylko niektórzy z nich. Jedną z najciekawszych, która zapadła mi w pamięć jest Śmierć, która narzeka, że w przygodówkach nie ma nic do roboty, bo żaden z bohaterów nie może zginąć. A w byle produkcji RPG trzeba zabić kilkanaście postaci, aby osiągnąć wyższy poziom :)

Jeżeli chodzi o zagadki, to sprawa wygląda różnie. Mnie osobiście bardzo przypadły one do gustu. Są one dość logiczne i intuicyjne. Oczywiście, mechanika polega na zbieraniu masy przedmiotów, łączeniu ich ze sobą i wykorzystaniu w danym momencie, czyli klasyka point & click.
Nasi bohaterowie nie mają problemu by upchać kilka ton w swoich kieszeniach ;)

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że nie występują tutaj kontrowersyjne czy durne łamigłówki, jak w wielu tego typu produkcjach, gdzie mamy na przykład połączyć zapałkę z wiadrem, aby otrzymać bombę. W momencie, kiedy znajdujemy przedmiot już mniej więcej wiemy, w którym miejscu może być on wykorzystany. Przez to cała dynamika zabawy nie jest zachwiana, bo momentów, kiedy staniemy w miejscu nie wiedząc, co robić praktycznie nie ma.

The Book of Unwritten Tales

Świat A The Book of Unwritten Tales jest swego rodzaju miksem typowych klimatów fantasy ze zdobyczami najnowszej techniki. Obok smoków i klasycznych wojowników mamy tu skomplikowane maszyny stworzone przez gnomy (przy okazji: Zagadka z maszynką do kawy rządzi!).

Lokacje są przepiękne. Idealnie połączenie elementów 3D z ręcznie narysowanymi elementami otoczenia świetnie ze sobą współgra. Nie ma się wrażenia, że niektóre rzeczy po prostu odstają czy nie pasują. To samo, jeśli chodzi o animacje bohaterów. Jest ona płynna, naturalna i prezentuje się świetnie biorąc pod uwagę, jakie wygibasy czasem ci bohaterowie wyprawiają.

Wracając jeszcze do zagadek to tutaj również należy się wielki plus dla programistów. Penetrując lokacje nie musimy sprawdzać piksela za pikselem w poszukiwaniu malutkich przedmiotów czy elementów otoczenia nadających się do użycia. Naciskając spację widzimy wszystkie dostępne rzeczy, z którymi możemy coś zrobić. Niby zaczyna być to standardem w przygodówkach, ale nie ukrywam, że taka mała rzecz cały czas cieszy.

The Book of Unwritten Tales

Oprawa muzyczna również trzyma bardzo wysoki poziom. Muzyka przyjemnie podkreśla to, co dzieje się na ekranie, szczególnie w spokojnych, nazwijmy to bajkowych lokacjach, które dzięki temu wszystkiemu żywcem przypominają takie miejsca jak np. Shire z Władcy Pierścieni. Jeszcze lepiej wypadają głosy podkładane pod postacie.

Każdy z nich jest odpowiednio dobrany, przez co np. czarodziej brzmi jak starszy poważny pan a nie chłopiec w trakcie mutacji. Tym bardziej, że również w dialogach występuje masa dobrego humoru. Bohaterowie, co chwilę rzucają jakieś śmieszne anegdotki, ironizują czy żartują z siebie.

The Book of Unwritten Tales

WYROK
A The Book of Unwritten Tales to bez wątpienia jedna z najlepszych przygodówek ostatnich lat. Piękna oprawa graficzna, całkiem przyjemne zagadki, nietuzinkowi bohaterowie i masa dobrego humoru sprawiają, że ciężko się od niej oderwać.

Nasza Ocena: 5-/6

Zdjęcia

  • The Book of Unwritten Tales
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Polecamy