drukuj

Zagraj po raz drugi, czyli fenomen wersji HD

Mam taki luksus (albo zboczenie), że lubię grać w pożądane tytuły na dedykowanych im platformach. Tym bardziej w dzisiejszych czasach, kiedy za stare konsole płaci się tyle, co za 4-5 paczek fajek Używane gry na PSX-a można dostać nawet we wszelkiego rodzaju ciucholandach, gdzie obok starych sukienek często leżą hity za dosłownie kilka złotych.

Dlatego też obok PC czy PS4 bez żadnego wstydu stoją PS3, PS2, PSX czy nawet stare Game Boye. Co rusz natrafia się na jakiś tytuł, o którym dowiedziałem się przypadkowo lub nie miałem okazji z nim obcować będąc małolatem, kiedy ceny samych gier czy konsol były horrendalne. Dzięki temu nadrabiam zaległości, a stary sprzęt nadal wiernie mi służy.

Rozmawiając z graczami lub czytając, co niektóre fora często można natrafić na zarzuty w stylu "takich gier jak kiedyś już się nie robi", "kiedyś to były oryginalne produkcje a nie kolejne klony Call of Duty". Swego czasu wielkie koncerny wyszły chyba z podobnego założenia i zaczęły modę na gry w wersji HD. Remastered, Ultimate, Complete czy Deluxe - mimo różnych nazw chodzi praktycznie o to samo. Odświeżyć stary hit tak, aby hulał na najnowszych konsolach.
Producentom przyświecały dwa cele - praktycznie sprzedać jeszcze raz to samo wiernym fanom, którzy i tak kupią 15 edycję Metal Gear Solid czy Resident Evil lub dać możliwość zagrania w poprzednie części sag nowym graczom, którzy najczęściej posiadają jedną (najnowszą) konsolę.

Często wobec takich praktyk padają zarzuty o skoku na kasę i o ruchach, które w pewien sposób hamują rozwój samych gier, ponieważ producenci zamiast skupić się na tworzeniu nowych, oryginalnych produkcji tracą czas na odświeżanie staroci. Tym bardziej, że nierzadko te "odświeżania" ograniczają się tylko i wyłącznie do delikatnego liftingu grafiki zapominając o ulepszeniu archaicznych już elementów - na przykład sterowania.

Oprócz pojedynczych wyjątków staram się nie korzystać z wersji HD. Pamiętam jak zakupiłem za jakieś grosze Fighting Force w Playstation Store chcąc odpalić go na PS3. Wiadomo, że przez te lata nie zmieniła się na jotę jednak obcowanie z nią jakoś nie było przyjemne. Stary hit na 32 calowym telewizorze z nowym padem w rękach był...odrzucający?

Raz jednak skusiłem się na jedną z bardziej udanych wersji HD. Mimo posiadania oryginału na PC genialne Beyond Good & Evil nie chciało współpracować z najnowszymi systemami operacyjnymi. Zniechęcony po prostu siadłem i kupiłem odświeżoną wersję, przy której spędziłem czas równie miło jak wiele lat wcześniej.

Tutaj widoczne są pewne najważniejsze cechy wersji HD. Po pierwsze, jakość wykonania. Nie mam nic przeciwko wydawaniu następnych wersji tej samej gry na kolejne konsole. Jeżeli tylko użytkownicy będą czerpali radość z obcowania z nią to chyba wszystko jest ok? Na tym polega cała idea gry - żeby w pewien sposób dawać radość osobie, która przy niej spędza swój wolny czas. Problem zaczyna się w momencie, kiedy jakość konwersji określonego tytułu jest tragiczna. Przykładem niech będzie pakiet pierwszych 3 odsłon Splinter Cell, których stałem się właścicielem na PS3.

Kolejnym ważnym elementem w przypadku gier HD powinna być cena. Przecież i tak płacimy za coś, co już w momencie wydania jest czymś starszym, czyli według logiki trochę mniej wartościowym. Odmalowany maluch nadal będzie gratem nawet, jeżeli użyjemy do niego najnowszych lakierów. O ile tytuły wydawane na PS3 pochodzące z poprzedniczki nie były drogie to cena The Last of Us czy Tomb Raidera na nowych konsolach wręcz zwala z nóg. Tym bardziej, iż zmiany w tego typu wersjach to najczystsza kosmetyka.

Czy będzie inaczej? Przykład GTA V wydanego na nowe konsole pokazał wszystkim, że można inaczej. Dodając tryb FPP oraz wprowadzając masę opcji twórcy tak naprawdę wypuścili na rynek całkowicie nową grę. Obawiam się jednak, że dla większości producentów tego typu zabiegi nadal będą nieopłacalne.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy chce posiadać kilka konsol przede wszystkim ze względu na miejsce jakie one zajmują. Nie powinno się ograniczać dostępu graczom do ich ulubionej rozrywki, czyli właśnie gier. Nie każdy jest starym wyjadaczem, który miał możliwość obcować z pierwszym Tomb Raiderem czy innymi tytułami wtedy kiedy miały one swoją premierę. Takim ludziom też powinno się dać szansę poznania „klasyki". Fajnie by jednak było wtedy, kiedy owe „klasyki" byłyby profesjonalnie przygotowane i mimo wszystko trochę tańsze. A i żeby w międzyczasie powstawały również całkowicie nowe tytuły. 

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać