drukuj

Koniec pudełkowego love story?

Nie jestem najstarszym graczem jednak pamiętam jak rozwijał się rynek gier w Polsce od początku lat 90-tych. Gry były horrendalnie drogie a z ich dostępnością wcale nie było tak prosto.

Średnia cen wynosiła spokojnie ponad 100zł. Nie zapomnę jak bardzo chciałem zakupić kultowy tytuł, jakim swego czasu był dla mnie Constructor, jednak 149 zł na pudełku musiało ochłodzić mój zapał.

Oczywiście dzisiaj owe ponad 100 zł to standard jednak biorąc pod uwagę ówczesne realia i zarobki to można pokusić się o stwierdzenie, że gry były stanowczo za drogie. To tak jakbyśmy dzisiaj płacili za pojedynczy tytuł 500zł...

Ale miałem nie o tym. Kupowanie gry wiązało się z pewnymi rytuałami. Po pierwsze produkt opakowany był w gigantycznego pudełko formatu A4. Niosąc takie coś do domu ciężko było ukryć dumę, a w przerwach pomiędzy graniem z przyjemnością patrzyło się na jakiegoś Diablo, który spoglądał na nas z wysokiej półki.

*

Do tego zawsze musiała być dodana profesjonalna instrukcja, karta z możliwością fizycznego wysłania, jako listu (sic!) i dzięki temu rejestracji danego tytułu.
Pudełka były fajne jednak pojemność szaf, półek, szczególnie w mieszkaniach była mocno ograniczona.

Wszystko się zmieniło w moim przypadku, kiedy zakupiłem Half Life 2. Grube opakowanie DVD, 5 płyt CD i... Steam. Obowiązek rejestracji w tej platformie można powiedzieć całkowicie zmienił moje podejście. Z czasem, kiedy Internet coraz bardziej stawał się normą nastąpił moment, że... nie chciało mi się nawet wstawać po to pudełko z HL2 i żonglować płytkami, ponieważ wystarczyło kilka kliknięć i Steam sam pobierał grę w kilkanaście minut.
Moje zdziwienie było jeszcze większe, kiedy uświadomiłem sobie, że coraz większej ilości zakupionych tytułów już nie mogę sprzedać, ponieważ naturalnie zostały one przypisane do mojego konta.

"Duże" pudełka zaczęły przechodzić do lamusa (od czasu do czasu pojawiały się jeszcze takie formy pakowania gier na przykład w Biedronce). Teraz natomiast doszło już do takiej sytuacji, że kupując dany tytuł w jakimś sklepie otrzymujemy zwykłe opakowanie DVD, często nawet bez instrukcji, z małą naklejką gdzie umieszczono kod do określonej platformy...
W dzisiejszych czasach kupowanie gier przynajmniej na PC w pudełkowych wersjach stało się dla mnie nonsensem. Zajmują one za dużo miejsca, są niepraktyczne, a tego typu tytuły w dzisiejszych czasach możemy już w kilka minut pobrać w naszej bibliotece.
Tym bardziej, że coraz częściej zdarzają się sytuację, że wersje gry, które posiadamy na czytnikach są już niekompatybilne z najnowszymi systemami operacyjnymi.

Ja jeszcze walczę ustawiając kolejne konsolowe tytuły, chociaż zdaję sobie sprawę, że w czasach, kiedy Playstation Plus czy Xbox Live rozdaje kolejne hity za darmo tracą one na wartości i za kilka lat będą kosztowały mniej niż paczka papierosów. Jednak mimo to lubię patrzeć na swoją półkę z płytami i po raz tysięczny oglądać tytuły ulubionych pozycji. Jedynym chyba ratunkiem mogą być wersje kolekcjonerskie, które nadal, mimo iż czasami oferują masę zbędnego badziewia cieszą się gigantycznym zainteresowaniem. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że pewna era już dobiega końca.

A co Wy myślicie? 

*zdjęcie z portalu Gametrade 

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać