drukuj

UFC: Sudden Impact - PS2

UFC: Sudden Impact - PS2

Fot. dominator1

W tym momencie seria UFC wpadła w tak małą niszę, że chyba się z niej już nie wydostanie. Sprzedaż jest słabiuśka, nakłady finansowe na produkcję proporcjonalnie wysokie, a developerką od pewnego czasu zajmują się amatorzy, którzy jakoś nie uczą się na błędach. Dla przypomnienia - pierwszą część stworzyli programiści z Anchor (jeszcze na Dreamcasta), którzy porzucili potem swe dziecko i zajęli się wrestlingami (między innymi WWE Raw na Xboxa), a także stworzyli świetne Pride FC na Playstation 2, które tak na marginesie jest najlepszą grą oddająca walki MMA, jaką możecie znaleźć na rynku. Potem seria UFC krążyła po różnych producentach, aż trafiła do kolesi z Opus. Pewnie dlatego, że najtańsi, co niestety widać od pierwszego rzutu okiem - gra po prostu zatrzymała się w rozwoju, szczególnie wizualnym. Niewiele różni postacie oglądane na ekranie od tych, które lata temu potrafił wygenerować Dreamcast - engine się nie zmienił, a czas płynie nieubłaganie. Wygląda to po prostu sztucznie, fajterzy mają kijki wsadzone tam gdzie słońce nie dochodzi i w ogóle wyglądają jak plastikowe zabaweczki. A na dokładkę stare demony nie próżnują - nadal dochodzą ciosy, które dojść nie powinny, a kolizje są mocno, że to tak ładnie ujmę - dyskusyjne.

Dźwięk też taki sobie, nie przeszkadza za bardzo, ale też nie oddaje wiernie odgłosów dochodzących z ringu. W trybach gry zmieniło się również niewiele. Nowością jest tylko tryb Story, czyli forma kariery znana z poprzednich części, ale nieco sfabularyzowana. Jako „uliczny wojownik" , uczestniczący w każdej barowej bójce zostajemy dostrzeżeni przez trenera, który oferuje, że zrobi z nas fajtera UFC i tak zaczyna się trening polegający na wykonywaniu prostackich zadań w stylu: uderz kolesia dwa razy z lewej i raz kopnij albo obal trzy razy na ziemię. Wszelkie wypowiadane przez trenera kwestie pojawiają się w formie tekstu w małym okienku i nie służą do niczego. No, może poza kilkoma prostymi wskazówkami dotyczącymi sterowania. W każdym razie jest to nuda - trening trwa w sumie trzy lata, czyli mamy jakieś 72 różne zadania do wykonania, po których rośnie doświadczenie naszego wojownika i nie daje nic, poza tym, że tak stworzonego i wyszkolonego kolesia możemy potem używać w innych trybach gry. Powinna to być dłuższa zabawa przechodząca w karierę UFC, a nie tylko bardzo rozdęte tworzenie postaci by móc korzystać z jej usług w innych rodzajach zabawy.

Nic nie ratuje UFC: Sudden Impact przed totalną przeciętnością, tych kilka więcej ciosów oraz nowych możliwości podczas walki w stylu przyparcia przeciwnika do siatki otaczającej oktagon, czy wywalenia mu z kolanka w tak zwanej pozycji sidemount to tylko kropla w morzu potrzeb i nadal zaledwie zaczyn czegoś, co mogłoby być bardzo dobrym symulatorem mordobicia. 

Zdjęcia

  • UFC: Sudden Impact - PS2
  • UFC: Sudden Impact - PS2
dominator1
Autor:dominator1
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać