drukuj

RPM TUNING - Gra PS2

Tagi:
RPM TUNING - Gra PS2

Fot. dominator1

Rzeczywistość nie okazała się wcale taka zła, choć RPM Tuning to w zasadzie zaledwie zaczyn, na którego bazie mogłaby powstać całkiem solidna i satysfakcjonująca gra. Na przeszkodzie stanęło jednak kilka niedoróbek, choć z drugiej strony muszę przyznać, że zabawa jest całkiem wciągająca.

Podstawą gry jest tryb Adventure, w którym jako tajemniczy Vince wkraczamy w podziemny światek tuningu i nielegalnych wyścigów. Celem naszego bohatera jest dowiedzenie się czegoś na temat tajemniczego gangu o nazwie RedSet i odzyskanie skradzionej przez nich bardzo cennej fury. Kim jest Vince i dla kogo pracuje na początku nie wiemy, a ja nie zdradzę Wam tej tajemnicy, bo choć fabuła jest dość stereotypowa, to jej zgłębianie może przynieść nieco przyjemności. Ale jedno mogę powiedzieć od razu - Vince na pierwszy rzut oka jest strasznym leszczem, a ubiera się tak fatalnie, że aż słów brak. Mimo tego przyciąga uwagę lokalnej seksbomby, oczywiście latynoski - Carmen jej na imię. Mamy więc także wątek miłosny oraz obowiązkowy zwrot akcji przy samym końcu gry.

Tryb Adventure byłby całkiem znośny, gdyby nie kilka spraw. Najważniejszą jest kompletna liniowość fabuły, brak jakichkolwiek rozgałęzień i alternatywnych dróg w wypadku wtopy na którymś zadaniu - po prostu Game Over i zaczynamy od save'a. Samych zadań jest kilka typów, przede wszystkim wyścigi z trzema przeciwnikami na kilku okrążeniach trasy poprowadzonej ulicami miasta (bardzo podobnego, do tego, które znamy z Midnight Club 2). Długość tych tras waha się pomiędzy minutą z hakiem potrzebną na pokonanie jednego okrążenia, a ponad czterema minutami. Oprócz tego są też przejazdy na czas z miejsca na miejsca, podobne wyścigi z jednym lub trzema przeciwnikami (czasami bardzo długie - nawet ponad sześć minut). Dodatkowymi rozrywkami są pościgi za uciekinierami i ucieczki przed policją - obie zrealizowane w stylu podobnym do wiekowego Drivera. Niestety bardzo łatwe. W grze o tuningowanych samochodach nie może zabraknąć wyścigu na ćwierć mili, który również nie należy do specjalnie wymagających - wystarczy trzymać gaz i włączyć nitro. Najtrudniejszym wyzwaniem są jednak misje łączone - najpierw trzeba na czas dojechać na miejsce wyścigu, a potem w trzech kolejnych starciach zapewnić sobie wystarczającą do zdobycia mistrzostwa liczbę punktów. I powiedzmy, że w drugim lub trzecim wyścigu straciliście szansę na mistrzostwo i musicie zaczynać od początku - nie ma możliwości rozpoczęcia od pierwszego wyścigu, trzeba zacząć od dojazdu na miejsce startu, co sztucznie wydłuża czas zabawy. A w przypadku wyścigów, które trwają po kilkanaście minut (na przykład trzy okrążenia po pięć minut) każdy, sprawia, że mamy przynajmniej pół godziny w plecy oraz kilka nadszarpniętych nerwów. Jednak największym rozczarowaniem trybu Story jest brak samochodów - na początku wybieramy jedną z trzech fur i ją sobie w miarę przypływu gotówki tuningujemy, po pewnym czasie dostajemy od gry nową furę (możemy ją przyjąć lub nie) i znów ją tuningujemy, aż wreszcie dostajemy trzecią bryczkę i znów ją ulepszamy... I to wszystko! Nie można sobie kupić jakiegoś nowego samochodu, nie można mieć dwóch, czy trzech - trzeba jeździć tym, co nam gra oferuje, w związku z czym brakuje radości płynącej z zapoznawania się z nową furą i jej ulepszania. Niewybaczalne moim zdaniem.

W sumie cała gra jest dość płytka w samochody - tuningować możemy zaledwie kilka bryk, a pozostałe, które podczas gry odkryliśmy dostępne są tylko podczas Quick Race'ow i w nich nic nie możemy poprawić. Sam tuning jest całkiem fajny, choć niezbyt rozbudowany. Oprócz grzebania w zawieszeniu, skrzyni biegów, czy silniku nie mogło się obyć bez zmian w wyglądzie fury. Od poszczególnych części, w stylu spoilera, czy lusterek, aż do koloru nadwozia, felg, zestawu audio, który tak w zasadzie do niczego potrzebny nie jest - muzyka w grze jest słaba. Podobnie jak monotonne dźwięki silników. Oczywiście da się znieść, ale zdecydowanie brakuje tu kopa.

Grafika jest już lepsza: solidne modele pojazdów, zniszczenia (choć stłuczone tylne światła nadal zapalają się podczas hamowania) i całkiem przyzwoite otoczenie oraz jeżdżące po ulicach samochody. Momentami jest trochę zbyt schludnie i nierealnie, ale w sumie przyzwoicie. Na plus zdecydowanie zaliczam efekt turbo - ładny filtr, bardzo ładne rozmycia światełek i przyzwoite poczucie speeda. To niewątpliwie najmocniejszy punkt wizualiów RPM Tuning. Model jazdy jest oczywiście zręcznościowy i całkiem przyzwoity poza kilkoma małymi szczegółami. Kolizje są dość nieprzewidywalne - czasami furę odbije w bok, a czasami nie, a starcia z przeciwnikami najczęściej kończą się naszym wypadnięciem z trasy. Najgorsze jest jednak to, że silnik gry średnio radzi sobie w momencie, gdy nasza fura oderwie się na moment od ziemi, na przykład po małej hopce lub przejechaniu przez krawężnik - zaczynają się piruety i nijak nie da się opanować samochodu. Wygląda to jak mała niedoróbka, ale być może jest zamierzone.

RPM Tuning to niezła propozycja dla fanów zręcznościowych wyścigów, choć trochę uboga w opcje i niezbyt długa. Taki średniak bez większych ambicji. Na szczęście powinien być w miarę tani (kosztuje 30 Euro, a taki choćby Drakengard - 60 Euro!), choć z drugiej strony trzeba przyznać, że NFS Underground również do drogich gier nie należy. Jeżeli jeszcze nie macie jej w swej kolekcji, to radziłbym zacząć właśnie od propozycji EA, a RPM Tuning zostawić sobie na potem. 

Zdjęcia

  • RPM TUNING - Gra PS2
  • RPM TUNING - Gra PS2
dominator1
Autor:dominator1
Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać